Fot: M. GRELA

Nie marzę. Realizuję

>> Zdanie „radny to brzmi dumnie”… jest prawdziwe tylko pod warunkiem poparcia mandatu solidną społeczną pracą dla wspólnego dobra. W przeciwnym razie to nadużycie.
>> Fakt, że Wielkopolanie nie znają radnych sejmiku… to nic innego, jak obszar do działania, bo poznać ich powinni po owocach pracy. Pytanie czy faktycznie tak jest, że nie znają. Moim zdaniem to uproszczenie równie prawdziwe jak to, że wszyscy Wielkopolanie są gospodarni i pracowici.
>> Podczas sesji sejmiku najczęściej siedzę obok… Karoliny Dudy oraz Bartosza Gintowta  – radnych, którzy zdecydowanie obniżają średnią wiekową sejmiku i podnoszą oceny za wdzięk i urodę i dlatego… przy nich czuję się młodsza i ładniejsza, bo kto z kim przestaje…
>> Podczas sesji najbardziej lubię słuchać… rzeczowych wyjaśnień pana marszałka i błyskotliwych puent pana przewodniczącego sejmiku. Pierwsze porządkują rzeczywistość, drugie budzą podziw dla umiejętności narzucenia dystansu i zarządzania zapalczywością niektórych radnych.
>> Nie wyobrażam sobie samorządu województwa bez… strategicznego myślenia ponad podziałami, otwartych głów i odwagi do realizacji mądrych pomysłów oraz determinacji w dążeniu do celu. No i oczywiście bez współpracy.
>> Gdybym była marszałkiem… byłabym marszałkinią i miałabym pełne ręce roboty!
>> Ostatni raz jechałam regionalną koleją… Jeżdżę regularnie minimum raz w tygodniu. Kiedy na peron wjeżdża „elf”, dusza mi śpiewa. Kiedy pojawia się relikt czasów dawno minionych, modlę się do św. Judy – patrona rzeczy niemożliwych i św. Katarzyny – patronki kolejarzy, by mi już oszczędzili tych doświadczeń. Ale nawet święci potrzebują czasu.
>> W szkole wołali na mnie… Nie wołali, bo nie musieli. Zawsze byłam tam, gdzie coś się działo. Dla wszystkich byłam Asią.
>> Jako dziecko marzyłam o… psie. Marzyłam przez jakieś trzy dni, a potem poszłam, przyprowadziłam i był. Od tego czasu nie marzę, tylko realizuję.
>> W przeszłości myślałam, że zostanę… aktorką. Zdawałam nawet do szkoły teatralnej, ale wtedy podobno brali tylko długonogie blondynki, więc byłam bez szans. Została mi miłość do teatru i szacunek dla twórców teatralnych i filmowych.
>> Ostatnio najbardziej rozbawił mnie... rysunek: Mocno starsza pani przez grube szkła z podejrzliwością patrzy na monitor komputera, na którym widać duże słowo „SPAM”, a pod nosem mruczy „Jakie spam? Śpię się pisze”. Świetna metafora moich niektórych zadziwień.
>> Do szewskiej pasji doprowadza mnie… przede wszystkim brak szacunku dla przyrody, wszechobecne śmieci, bierność, bylejakość, małostkowość i zawiść.
>> Dla poprawy nastroju… organizuję babski wypad w nieznane. Wtedy mamy terapię śmiechem, którą z powodzeniem stosują kobiety. Mężczyźni w takich momentach zazwyczaj sięgają po alkohol. My mamy zdrowiej, taniej i fajniej.
 
>> Joanna Ciechanowska-Barnuś
>> ur. 7 lipca 1957 r., Poznań
>> nauczycielka języka polskiego, koordynatorka merytoryczna w projekcie „Nikogo nie zgubić, każdego rozwinąć”
>> wybrana z listy PO w okręgu nr 1
>> 4190 głosów