Dawno nic nas tak nie rozbawiło, jak informacja wyszperana niedawno przez odpowiednie służby na jednym z portali internetowych. „Lubuskie chce oddać lotnisko w Babimoście Poznaniowi” – głosił tytuł. A artykuł opisywał rzekomy pomysł władz sąsiedniego regionu, by powiązać jakoś lotniska w Poznaniu (rocznie odprawia około 1,5 miliona pasażerów) i Babimoście (kilka tysięcy pasażerów w roku). Jak to „jakoś” miałoby wyglądać? Na przykład tak, jak rozmarzył się prezes lotniska w Babimoście: „Na przykład Poznań obsługiwałby rozkładowy ruch transkontynentalny i kontynentalny, Babimost przejąłby czartery, ruch nocny, operacje low-costowe, a może także cargo”. To mniej więcej tak, jakby na Dworcu Głównym PKP w Poznaniu pozostawić połączenia trakcją parową do Wolsztyna, a na pozostałe pociągi kazać się pasażerom fatygować na jakąś stacyjkę w – za przeproszeniem – Koziej Wólce (pomijamy już fakt, że żadnych połączeń transkontynentalnych z Ławicy, niestety, nie mamy).

Co prawda wicemarszałek Wojciech Jankowiak w cytowanym artykule wysłał lubuski pomysł na drzewo (to nasze autorskie streszczenie bardziej oględnej jego wypowiedzi), gdyby jednak komuś kiedyś przyszło do głowy oddawanie czegokolwiek z Ławicy Babimostowi, mamy zasadniczy postulat. Otóż uważamy (utwierdzeni w tym rozmowami z kolegami dziennikarzami), że w żadnym wypadku Wielkopolska nie powinna się zgodzić na oddanie komukolwiek rzeczniczki lotniska Hanny Surmy. Na poparcie naszej tezy załączamy fotkę pani rzecznik zrobioną podczas grudniowego występu zespołu „Mazowsze” na Ławicy.