Ileż to razy, sprawując mandat radnego województwa, był bohaterem tekstów na tej stronie Zbigniew Ajchler! Wszystko oczywiście za sprawą długich, barwnych, jedynych w swoim rodzaju wystąpień z sejmikowej mównicy. Co tu kryć – gdy został posłem, czegoś nam brakowało.

Na szczęście nasz ulubieniec postanowił ukoić choć w części nasz żal – najpierw za sprawą swojego wystąpienia z sejmowej trybuny, które w internecie zdążyło już obejrzeć bodaj pół Polski, a ostatnio także osobiście – pojawiając się na sesji sejmiku i zabierając głos w charakterze gościa.

I znów było jak dawniej… A najbardziej spodobało nam się, jak pan poseł, opowiadając dawnym kolegom jak to jest w tym Sejmie, oznajmił ku uciesze zgromadzonych: – W Warszawie nauczyłem się skracać swoje wypowiedzi do dwóch minut!

Gdy Zbigniew Ajchler mówił te słowa, odmierzający czas wypowiedzi zegar wskazywał trzy i pół minuty. A to, rzecz jasna, nie był jeszcze koniec wystąpienia…