Jako że zaczęliśmy się drukować w podpoznańskim zakładzie „Presspubliki”, postanowiliśmy pewnej lutowej nocy na własne oczy zobaczyć, jak owoce naszej pracy trafiają w ręce państwa drukarzy. Pochodziliśmy, pozaglądaliśmy w różne kąty, ponapawaliśmy się widokiem tysięcy egzemplarzy przesuwających się na taśmociągach „Monitorów”.
To, co najciekawszego udało nam się wyśledzić (a co publikujemy na zdjęciu), było w samym „centrum dowodzenia” – miejscu, z którego steruje się całym drukiem.
Cieszymy się, że koledzy z Koninka tak szybko się na nas poznali…