Fot: A. GRABARCZYK

Wesoły nam dzień dziś nastał! Ściślej, nastanie wkrótce. Wyremontowała się wreszcie Sala Sesyjna Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Odetchną sejmikowi radni, odetchniemy i my, umęczeni wysiadywaniem w ciasnej Sali Herbowej (a zwłaszcza odetchną nasze cztery litery, zmuszone do wielogodzinnego kontaktu z twardymi krzesełkami obitymi czymś dermopodobnym).
Sala po remoncie powinna zostać uroczyście, z hukiem, pompą i z czym tam jeszcze można otwarta podczas lutowej sesji sejmiku.
Żeby jednak nie było za słodko, poszukaliśmy łyżeczki dziegciu w tej bece miodu.
Otóż pewnego dnia przyuważyliśmy, że ekipa remontowa gromadzi rzędy nowych foteli do zamontowania. Foteli w kolorze pomarańczowym, jako żywo przypominającym partyjne barwy PO… Jak wiadomo, Platforma współdzierży władzę z PSL tak w regionalnym samorządzie, jak i w Urzędzie Wojewódzkim. Rozumiemy, że opozycja zwykle ma przechlapane i na krzesełka w stosownym kolorze liczyć nie może, ale czy pomyślano choć o jednym rzędzie w koalicyjnej zieleni?!
Postanowiliśmy zapytać o to jakieś czynniki oficjalne. Jedynym czynnikiem oficjalnym, który z pełną dystansu powagą mógł potraktować „inną stronę samorządu”, wydał nam się znów rzecznik wojewody, którego zagadnęliśmy o ten kolorystyczny ambaras.
„Kolorystyka Sali Sesyjnej WUW zaproponowana przez architekta oparta została
na trzech barwach: pomarańczowych fotelach, niebieskiej wykładzinie oraz
białym suficie z płyt gipsowo-kartonowych – odpowiedział nam Tomasz Stube. – Nie ma już żadnej nadziei na jej zmianę, dlatego kolor zielony nie wchodzi w rachubę”.
Podobno u nas zwycięzca bierze wszystko. Ale żeby nawet fotelikami się nie podzielić?!