co za historia

Jak to z prądem w Poznaniu bywało

W ostatnich dziesięcioleciach na ulicach Poznania ponownie zaczęli pojawiać się jeźdźcy w mundurach (na zdjęciu na koniach) nawiązujących do przedwrześniowych.

Skąd przez lata stolica regionu pozyskiwała energię elektryczną?

Prąd elektryczny towarzyszy nam dzisiaj wszędzie i w różnych sytuacjach: od oświetlenia, poprzez ogrzewanie, łączność, poszczególne urządzenia – wreszcie w postaci elektroniki, bez której codzienne funkcjonowanie w pracy, a nawet w rodzinie byłoby niemożliwe. Można wprost stwierdzić, że ludzkość uzależniła się od elektryczności, przy braku dostatecznie powszechnego i równie mocnego, alternatywnego źródła energii. Jaki byłby rezultat tego uzależnienia w razie zagrożenia klimatycznego, nawet nagłego nasilenia promienia elektromagnetycznego Słońca – lepiej nawet nie myśleć. Nie mówiąc o ludzkiej głupocie, czyli wojnie. 

Jeżyce na początek

Pierwsze elektrownie powstały w Poznaniu pod koniec XIX wieku: na Jeżycach (1895, budynek jest zachowany, dziś na jego tle stoi Pomnik Tadeusza Kościuszki), na Łazarzu (1897) i na Wildzie – w 1898 roku, w istniejącym do dziś obiekcie. Były to zakłady o niewielkiej mocy, zasilały najbliższe domy; wytwarzały prąd o napięciu stałym 110 woltów. Stopniowo wyłączano je z użytku, w miarę zwiększenia mocy elektrowni na Grobli. W 1898 roku powstała pierwsza elektrownia z konkretnym przeznaczeniem: chodziło o zasilanie linii tramwajowej, dotychczas opartej na trakcji konnej.

Przełom nastąpił 31 października 1904 roku, gdy przy ulicy Grobla zbudowano elektrownię zasilaną gazem. Były tam już trzy generatory o mocy 150 kilowatów każdy. Cała sieć energetyczna liczyła 59 kilometrów, a korzystało z niej 450 odbiorców.

Wyraźne przesunięcie industrializacji miasta w kierunku północnym spowodowało konieczność rozbudowy infrastruktury – zwłaszcza po wybudowaniu linii kolejowej do Bydgoszczy i Torunia. 

Budowa na palach

Nie będziemy analizować dokładnie parametrów technicznych związanych z rozwojem elektryfikacji Poznania. Wystarczy powiedzieć, że sprawę unowocześnienia tego systemu podjęto w czerwcu 1920 roku, w realiach coraz większego zapotrzebowania na prąd elektryczny, gdy praca zakładu na Grobli coraz bardziej okazywała się niewystarczająca. Podjęto wtedy decyzję, że nowa elektrownia zostanie wybudowana na terenie dawnego Fortu Czecha nad Wartą, w północnej części Ostrowa Tumskiego. Lokalizacja była nieprzypadkowa, wiązała się z koniecznością wykorzystania wody z przepływającej obok rzeki, która po oczyszczeniu służyła do zasilania kotłów parowych i chłodzenia pary odlotowej z turbin.

Roboty rozpoczęto 6 października 1925 roku, a zadanie budowy powierzono warszawskiej spółce „Siła i Światło”. Praca była bardzo uciążliwa, ze względu na grząski grunt w tej części miasta – więc budynek elektrowni stawiano na 2181 zbrojonych, betonowych palach – a finał inwestycji był imponujący. W krótkim czasie dwóch lat (w związku z przygotowaniami do Powszechnej Wystawy Krajowej) powstał potężny gmach Elektrowni Garbary, o charakterystycznej sylwetce, zaprojektowany przez Stefana Cybichowskiego. 

Świątynia pracy

Dzień otwarcia elektrowni, 23 listopada 1929 roku, miał ogromne znaczenie dla modernizacji Poznania, a prezydent miasta Cyryl Ratajski, nawiązując do pierwotnego przeznaczenia tego terenu, w czasie uroczystości stwierdził, że „na miejscu, gdzie stała warownia pruska, wzniesiono potężną świątynię pracy”. 

Były tam dwa turbozespoły, trzy kotły parowe i rozdzielnia elektryczna. Jeden kocioł został wybudowany przez firmę H. Cegielski w Poznaniu, dwa pozostałe – H. Cegielski wspólnie z fabryką PFMiW Zieleniewski w Krakowie. Cały zakład był w pełni nowoczesny w porównaniu z podobnymi firmami w Niemczech. Dodajmy jednak, że korzystanie z dobrodziejstwa prądu elektrycznego łączyło się wtedy z ograniczeniami i ostrożnością w jego używaniu; dla ciekawości można podać, że w tym czasie największym obciążeniem w gospodarstwie domowym było… żelazko do prasowania. 

Zasięg i możliwości techniczne tej inwestycji zapoczątkowały stopniowe rozszerzenie elektryfikacji także na niektóre podpoznańskie miejscowości. Elektrownia ta, wciąż rozbudowywana, w 1938 roku zaopatrywała ponad 48 tysięcy odbiorców. Ogólna długość linii elektroenergetycznych wynosiła wtedy 1315 kilometrów, a na całkowitą liczbę 99 miast w województwie poznańskim prąd miała ponad połowa. W samym Poznaniu można już było pomyśleć o elektrycznym oświetleniu ulic i… o neonach, elemencie niezwykle atrakcyjnym, a przez pewien czas po wojnie szczególnie zdobiącym centrum Poznania. 

Potem ciepła woda

Elektrownia Garbary była rozbudowywana i unowocześniana także w okresie okupacji hitlerowskiej. W 1942 roku uruchomiono na Garbarach drugi turbozespół z Pierwszej Brneńskiej Fabryki Maszyn, zamówiony jeszcze przed wojną, a także dwa kolejne kotły parowe zbudowane w fabryce H. Cegielski i w firmie Germania – Chemnitz. 

W czasie okupacji hitlerowskiej włączono też Poznań do niemieckiego systemu elektroenergetycznego. W mieście połączono energetycznie stacje kolejowe na Garbarach i w Czerwonaku, a następnie linię przedłużono do Gorzowa. 

Prezydent Cyryl Ratajski, nawiązując do pierwotnego przeznaczenia tego terenu, w czasie uroczystości otwarcia elektrowni stwierdził, że „na miejscu, gdzie stała warownia pruska, wzniesiono potężną świątynię pracy”

 

Walki w Poznaniu i Wielkopolsce w 1945 roku doprowadziły do zniszczenia wielu połączeń sieci energetycznej w regionie; w zasadzie stolica Wielkopolski miała wtedy połączenie tylko z Bydgoszczą, Starogardem, ze Szczecinem i z Koszalinem. Znaczne zniszczenia wojenne na kilka miesięcy unieruchomiły też elektrownię. Jednak 25 czerwca 1945 roku zakład rozpoczął częściową działalność, aż do 1952 roku, gdy powrócono do pełnej sprawności. Dwa lata później wyłączono starą elektrownię przy ulicy Grobla; odtąd zakład na Garbarach stał się jedynym producentem prądu w Poznaniu.

Czas jednak mijał i w 1956 roku nastąpiło przekształcenie elektrowni na Garbarach w elektrociepłownię, która stała się wytwórcą gorącej wody o mocy 165 megawatów. W latach siedemdziesiątych zatroszczono się także o sprawy ekologiczne i na terenie zakładu postawiono charakterystyczny, stumetrowej wysokości komin. 

Prąd „z importu”

W kolejnych latach, gdy w Poznaniu rozpoczęto budowę wielkich osiedli mieszkaniowych, ta inwestycja stała się niewystarczająca i na północnym wschodzie Poznania przystąpiono do budowy Elektrociepłowni Karolin. Uruchomiono ją w 1974 roku, najpierw jako ciepłownię, a potem elektrociepłownię. Trzy lata później do systemu elektroenergetycznego miasta włączono Elektrownię Dolna Odra – Plewiska o napięciu 400 kilowoltów. Wcześniej jeszcze, w 1960 roku, poprowadzono linię 220-kilowoltową z Elektrowni Konin do Czerwonaka.

Obecnie mieszkańcy Poznania otrzymują energię elektryczną z polskiego systemu elektroenergetycznego, przy czym miasto pozyskuje prąd także z Pątnowa, Turoszowa i Dolnej Odry, a głównymi stacjami transformatorowo-rozdzielczymi są Plewiska, Czerwonak i Poznań Południe. Poznańska sieć energetyczna wciąż jest rozbudowywana i unowocześniana, zgodnie z zapotrzebowaniem mieszkańców, infrastruktury i przemysłu. 

Ostateczne zamknięcie najbardziej charakterystycznej Elektrociepłowni Garbary nastąpiło w 2016 roku i odtąd opuszczony (z czasem zburzono komin) zespół budynków na Ostrowie Tumskim stał się z jednej strony swego rodzaju zabytkiem techniki, a z drugiej zaczął nęcić deweloperów i zwolenników nie do końca słusznie rozumianej nowoczesności mieszkalnej. Była to odpowiedź na zaniepokojenie aktualnym stanem pozostałości po elektrowni, pojawiły się analizy i projekty „zagospodarowania” i budynku zakładu, i otaczającego terenu. Niedawno byliśmy świadkami zdecydowanego społecznego i organizacyjnego sprzeciwu wobec planowanej formy wykorzystania „pozyskanego” terenu.

Autor: MAREK REZLER

BIEŻĄCE WYDANIE

Maj 2026