W Antoninie
Podostrowski pałac gościł arystokratów, myśliwych i… Fryderyka Chopina.
Antonin to wieś położona 15 kilometrów na południe od Ostrowa Wielkopolskiego, niegdyś wchodząca w skład dóbr przygodzickich, będących własnością rodziny Radziwiłłów. Miejsce to szczególnie upodobał sobie książę Antoni Radziwiłł (1775-1833), w latach 1815-1830 namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego – człowiek tyle szlachetny i uczciwy, ile bezsilny wobec realiów życia ziem zaboru pruskiego.
Smak księcia
Zgodnie z ówczesną modą, właśnie w Antoninie w latach 1822-1824 na jego polecenie wybudowano drewniany pałac myśliwski, według projektu Karola Fryderyka Schinkla, najwybitniejszego architekta pruskiego epoki romantyzmu. Co prawda, nie do końca dziś wiadomo, czy projekt ów był oryginalny, przeznaczony dla tego właśnie miejsca, czy wskazany przez księcia Antoniego z planów do wyboru, ale nie to jest najistotniejsze. Wkrótce książę Antoni zaczął traktować to miejsce jako ostoję odpoczynku, wytchnienia od polityki, doceniał tę przestrzeń, zafascynowany uroczą atmosferą otaczających pałac gęstych (wtedy) lasów, umiłowanej muzyki, dzieł sztuki, udanej, kochającej rodziny. Jeśli Radziwiłła nie było w „służbowej” siedzibie w Poznaniu przy Placu Kolegiackim czy w Ruhberu (Ciszycy) na Śląsku, to na pewno przebywał w Antoninie. Z czasem też w pobliżu powstała neoromańska kaplica rodowa (i grobowa) Radziwiłłów.
Trzeba przyznać, że książę Antoni, wyrafinowany miłośnik sztuki, meloman i utalentowany kompozytor (autor m.in. pierwszej muzyki do „Fausta” Goethego), i tym razem wykazał się smakiem. Pałac w Antoninie zaskakuje oryginalnymi kształtami, a przede wszystkim niepowtarzalną atmosferą.
Zbudowany na planie krzyża greckiego, składa się z ośmiobocznego korpusu głównego zawierającego wielką okrągłą salę sięgającą od parteru aż po strop. Trzy z bocznych skrzydeł mieszczą pokoje gościnne, czwarte – klatkę schodową. Wnętrze centralnej sali zajmuje wielki słup upodobniony do kolumny antycznej, wzorem namiotu podtrzymujący konstrukcję pałacu. Jest to zarazem komin z paleniskami u dołu, który niegdyś ogrzewał całą salę. Dodajmy, że słup ten został w pomniejszeniu odwzorowany na wsporniku furty wjazdowej do terenu pałacowego. Wokół biegną dwa piętra drewnianych galeryjek otaczających pomieszczenie. Mamy do czynienia z pałacem myśliwskim, więc kolumna jest ozdobiona trzema pierścieniami głów jelenich.
Najsłynniejsza wizyta
Nieodparty urok tego miejsca polega jednak na upamiętnieniu dziesięciu jesiennych dni 1829 roku, gdy na zaproszenie gospodarza gościł w antonińskim pałacu Fryderyk Chopin. Obydwaj panowie spotkali się już wcześniej w Warszawie, w salonie księżnej Ludwiki Czetwertyńskiej i szybko, z racji wspólnych zainteresowań, przypadli sobie do gustu. Chopin często bywał w Wielkopolsce, w Poznaniu mieszkali jego ciotka i wuj, zaś w Strzyżewie – Anna ze Skarbków Wiesiołowska, matka chrzestna Fryderyka. Od sierpnia 1826 roku artysta, na zaproszenie Radziwiłła, już kilkakrotnie bywał w Antoninie.
Jednak najsłynniejszy stał się jego pobyt między 26 października i 4 listopada 1829 roku. Chopin muzykował wspólnie z gospodarzem, udzielał porad muzycznych księżniczkom Wandzie i Elizie, tam skomponował zadedykowany Radziwiłłowi efektowny Polonez C-dur op. 3 (część główną, jako że piękna introdukcja była napisana nieco później). Jeździł też po okolicy i gościł na polowaniach. Zachwycony przyjęciem, w listach do przyjaciół entuzjastycznie pisał o gościnności księstwa, o zaletach panienek pozwalających udzielać sobie lekcji muzyki, o wspólnych występach z Radziwiłłem. Wydaje się jednak, że artysta, zafascynowany gościnnością dostojnych gospodarzy, nie zauważył (albo wolał nie zauważyć) dystansu stwarzanego między pianistą i arystokratami, dla których w gruncie rzeczy był on tylko jednym z wielu interesujących gości. Fakt jednak pozostaje faktem: tradycja – urocza i sugestywna. Jeśli dodamy do tego inną sprawę: romantycznej, a niespełnionej miłości córki gospodarza miejsca, księżniczki Elizy i pruskiego następcy tronu księcia Wilhelma (przyszłego cesarza Wilhelma I) – zestaw romantycznych akcentów będzie kompletny. Jednak Antonin to przede wszystkim pobyty Chopina. Po drugiej wojnie światowej Gustaw Bojanowski opublikował – parokrotnie później wznawianą – sympatyczną powieść „Tydzień w Antoninie”, zgrabnie przedstawiającą realia sytuacyjne Antonina z końca lat dwudziestych XIX wieku.
Prezent dla Hitlera
W rękach Radziwiłłów pałac pozostawał do 1945 roku, a szczególnie przykry czas nastał w okresie okupacji, gdy pałac został podarowany… Hitlerowi przez ówczesnego właściciela, księcia Michała Radziwiłła, swoistego enfant terriblerodziny. Potem losy tego uroczego miejsca wiele pozostawiały do życzenia. Pałac, zajmowany przez różnych, przypadkowych użytkowników, zaczął niszczeć i w zasadzie dopiero po 1956 roku można było podjąć starania o uratowanie „pańskiej” siedziby. A był ku temu czas już ostatni. W walkę o Antonin zaangażowali się liczni działacze kulturalni, zaś Jerzy Waldorff bój o ten pałac postawił na równi ze staraniami o uratowanie w Zakopanem Willi „Atma” Karola Szymanowskiego.
W 1960 roku los tego miejsca odmienił się całkowicie. Wśród działaczy kulturalnych Ostrowa Wielkopolskiego pojawiła się inicjatywa przekształcenia antonińskiego pałacu w ośrodek swoistego kultu osoby i twórczości Fryderyka Chopina. W 1994 roku pałac antoniński został laureatem Nagrody „Europa nostra” .Warto jednak przypomnieć, że w wyniku transformacji ustrojowej, w końcu lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pojawiły się głosy, że pałac jest obiektem „nierentownym”, a więc należy go „sprywatyzować”. Na szczęście z planów tych zrezygnowano. Dziś obiekt jest częścią – podległego Samorządowi Województwa Wielkopolskiego – Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu.
Poruszający nastrój
Przełomowym dniem stał się 4 września 1960 roku, gdy w plenerze, na tle pałacu odbył się pierwszy koncert; z czasem koncerty nabrały cyklicznego, corocznego charakteru. Od 1982 roku, we wrześniu w Ostrowie Wielkopolskim i w Antoninie odbywają się Międzynarodowe Festiwale „Chopin w Barwach Jesieni” (początkowo skromnie zwane Dniami Chopinowskimi), z udziałem cenionych artystów, podczas których wykonywane są nie tylko utwory Fryderyka. Ukoronowaniem każdego festiwalu jest nocny koncert podsumowujący „Chopin w aksamicie nocy”. We wnętrzu pałacu, w atmosferze niezwykle silnego ducha miejsca (genius loci) odbywa się wtedy impreza, która porusza nawet ludzi na co dzień obojętnych na piękno muzyki i wspaniałych miejsc.
Oddzielna sprawa to upamiętnienie kompozytora w samym pałacu. W wyniku długich i żmudnych poszukiwań archiwalnych ustalono że F. Chopin zajmował jeden z pokoi na I piętrze – i tam też umieszczono izbę pamięci artysty, otwartą 4 września 1960 r. Jednak w latach siedemdziesiątych, po kolejnym remoncie, salonik upamiętniający Chopina przeniesiono na parter – i tam w dwóch pokojach zainscenizowano małe muzeum poświęcone artyście, z zachowaniem autentyzmu wnętrza. Można je zwiedzać do dziś.
Kto zajrzy do Antonina, powinien też zapoznać się z kryptą grobową znajdującą się w pobliskiej kaplicy, mieszczącą sarkofagi najważniejszych przedstawicieli rodu i z grobami na otaczającym kaplicę cmentarzyku; spoczywają tam osoby z woli wspomnianego Michała Radziwiłła przeniesione z krypty pod kaplicą. Osoba zorientowana w dziejach ówczesnej Wielkopolski znajdzie się w innym świecie…
Pałac księcia Antoniego Radziwiłła w Antoninie jest dziś jedną z głównych atrakcji okolic Ostrowa Wielkopolskiego, a także bardzo ważnym ośrodkiem polskiej kultury muzycznej o pięknej, szlachetnej urodzie i niezapomnianym duchu.
Autor: MAREK REZLER