Goniąc Amsterdam
Pamiętam, jakim szokiem poznawczym okazała się dla mnie wiele lat temu, w moich czasach studenckich, wizyta w Amsterdamie. I nie, nie chodziło o słynne coffeeshopy czy dzielnicę czerwonych latarni, ale o liczbę rowerzystów na ulicach holenderskiego miasta. U nas wówczas mieszczuch, jeżeli już wyciągał rower z piwnicy, to raczej po to, by rekreacyjnie popedałować parę kilometrów w weekend.
Pewnie w liczbie aktywnych cyklistów Amsterdamu jeszcze nie dogoniliśmy. Opisując jednak dynamiczny rozwój sieci dróg rowerowych w Wielkopolsce, jestem przekonany (choć zaznaczam, że owo przekonanie nie jest poparte jakimiś twardymi statystykami), że tej coraz bardziej nowoczesnej infrastruktury i Holendrzy mogliby nam pozazdrościć.
Dodam jeszcze, że trudno sobie dziś wyobrazić lokalnego, regionalnego czy krajowego włodarza, który – nie chcąc narazić się na gniew mieszkańców – przy planowaniu nowej inwestycji drogowej, nie pomyślałby jednocześnie o zrealizowaniu potrzeb rowerzystów
Autor: ARTUR BOIŃSKI