Targi, rynki, bazary…
O miejscach, w których ludzie się zbierali, spotykali, wymieniali towarami i różnymi przedmiotami.
Niemal od początków osadnictwa ludzie mieli swoje ulubione miejsca, w których się zbierali, spotykali, wymieniali towarami i różnymi przedmiotami. W miarę upływu czasu te miejsca nabierały na swój sposób urzędowego kształtu, były coraz bardziej uporządkowane. Tworzyły się osady, wsie i miasta o różnym statusie urzędowym. Niemal zawsze jednak w miejscu najwygodniejszym, w centrum, odbywał się handel, przekazywano bieżące informacje, w razie konieczności gromadzono tam mieszkańców. A że zorganizowane osadnictwo odbywało się na prawie ustanowionym w państwach niemieckich, z czasem te place otrzymały nazwę rynku – od Ring – pierścień.
Zadaniem wsi otaczających lokacyjny Poznań było zaopatrywanie miasta w żywność; na wieś z kolei przekazywano produkty rzemieślnicze. Z czasem, w miarę włączania kolejnych wsi w granice miasta, wsie stawały się dzielnicami, ale handel w tych miejscach rozwijał się i trwa nadal, choć w urozmaiconej formie.
Z głównym biurowcem
Oczywiście najbardziej reprezentacyjnym miejscem w Poznaniu, już od XIII wieku, był rynek nowo założonego miasta, który spełniał wszelkie wymogi związane z lokacją na prawie magdeburskim. Tutaj się handlowało, przekazywało dyspozycje władz miejskich. Tu wreszcie, nieco z boku (dla podkreślenia przebiegu Poznańskiego Szlaku Królewskiego), stoi niegdyś główny biurowiec miasta, czyli Ratusz, od połowy XVI stulecia stanowiący główną ozdobę i atrakcję miejsca. Cały plac obejmuje około 2 hektarów i jest kwadratem o boku w przybliżeniu 141 metrów, co sprawia, że jest trzecim pod względem obszaru (po krakowskim i wrocławskim) rynkiem w Polsce.
Zabudowa rynku (jak w każdym lokowanym mieście) podlegała surowym rygorom urbanistycznym. Na każdej z czterech pierzei były (i są) dwa ciągi po osiem kamieniczek każdy. Kamieniczka miała część frontową, przeznaczoną na handel i pomieszczenie warsztatu rzemieślniczego oraz część mieszkalną. Z tyłu posesji, po drugiej stronie podwórza i po bokach, znajdowały się zabudowania gospodarcze, a pośrodku dziedzińca były dwa otwory: studnia i niedaleko… otwór kloaczny, spełniający równocześnie funkcję śmietnika. Nikt wtedy nie myślał o drobnoustrojach i fatalnej lokalizacji obydwu miejsc. Dziś archeolodzy chętnie odkrywają drugi z tych dołów, bowiem ich niegdysiejsza zawartość znakomicie konserwowała wyrzucone przedmioty. Jednak mimo wieków, zapach pozostał…
Kramy i pałace
Centrum rynku było ciasno zabudowane kramami o różnej wielkości i o odmiennym przeznaczeniu. Niektóre kramy (zwłaszcza te przedłużające formą loggie Ratusza) były tak skonstruowane, że po otwarciu okiennica zasłaniająca wnętrze sklepu/warsztatu, pełniła funkcję lady.
Układ kamieniczek w zasadzie przetrwał do dziś, z wyjątkiem dwóch z nich, zakupionych przez Działyńskich i kolejnych dwu – przez Górków. Z połączenia tych budowli powstały pałace wewnątrzmiejskie. Pierwszy ma dziedziniec wewnętrzny, przeznaczeniem i funkcją naśladujący dziedziniec i zewnętrzny gazon w pałacu pozamiejskim. Trzeci pałac, Mielżyńskich, na narożniku Starego Rynku i ulicy Wronieckiej, powstał z przebudowy kamienicy. Należy jednak podkreślić, że niezależnie od losów przebudowy, nigdy nie przekraczano wyznaczonej liczby kondygnacji. Kamienicę można było bez obaw stroić i ozdabiać, ale nie mogła być wyższa od budowli sąsiednich. Obywatelskość mieszczańska w pełni obowiązywała.
Zachowana secesja
Jeżyce zostały włączone w granice Poznania 1 kwietnia 1900 roku, ale już dziewięć lat wcześniej wytyczono na obszarze wsi kwadratowy zarys rynku i sieci ulic, istniejący do dziś. Dodajmy, że wcześniej rynek w Jeżycach znajdował się w nieco innym miejscu, w pobliżu Kościoła pw. św. Floriana. Bardzo wcześnie też nowy Rynek Jeżycki został obudowany efektownymi, secesyjnymi kamienicami, a w 1910 roku uruchomiono tamtędy linię tramwajową łączącą Most Teatralny z ulicą Polną. Tę zabudowę zachowano do dziś, poza pierzeją zachodnią, gdzie niektóre kamienice zostały zniszczone w czasie walk o miasto w 1945 roku. W sumie jest to rejon miasta dobrze zachowany, wiążący tradycje przeszłości z czasem nam współczesnym.
Inaczej było z Rynkiem Łazarskim, kontynuującym tradycje wsi Święty Łazarz – nazwą nawiązującą do założonego niegdyś w pobliżu (zachowanego do dziś) Szpitala św. Łazarza. Obszar o romboidalnym kształcie, z czasem zyskał sobie sławę rejonu o starych tradycjach poznańskich. Słynnymi mieszkańcami tej części miasta byli Wuja Ceśku – Stanisław Strugarek i redaktor Jacek Hałasik, którego osoby nie trzeba przypominać.
W miejscu stawu
Plac Bernardyński zaczął się kształtować już w XV wieku, a swą nazwę zawdzięcza położonemu tam zespołowi klasztornemu oo. bernardynów (obecnie oo. franciszkanów), który swymi wieżami do dziś wskazuje kierunek przechodniom i turystom. Ostateczny kształt tego miejsca został ustalony w latach 1804-1805. Nieco później powstał budynek Liceum św. Marii Magdaleny, a zaraz obok, przy ulicy Długiej, jest zespół Klasztoru Sióstr Miłosierdzia (Szarytek) i Szpitala Przemienienia Pańskiego z uroczą studnią Madonny Sykstyńskiej ufundowaną przez Edwarda Raczyńskiego.
Na Placu Wielkopolskim, niegdyś Sapieżyńskim, w południowej części znajdował się staw na spiętrzonej, przepływającej tamtędy Bogdance. Po 1876 roku rejon ten osuszono. Z dawnej, dość zwartej zabudowy tego miejsca, do dziś ocalał budynek sądu, obecnie Archiwum Państwowego i jedna z kamienic. Zniszczenia z okresu walk o miasto w 1945 roku spowodowały, że otoczenie Placu Wielkopolskiego zbudowano na nowo, częściowo w duchu socrealistycznym.
Inaczej było na Rynku Śródeckim. Ta osada jest starsza od lokacyjnego Poznania (początkowo nawet rozważano umieszczenie właśnie tam nowego miasta). Nic więc dziwnego, że początkowo rynek na Śródce był większy od Starego Rynku; na środku stał ratusz. Liczne przebudowy sprawiły, że do dziś ocalały przede wszystkim uroczy, gotycki Kościół pw. św. Małgorzaty i charakterystyczny Klasztor oo. Filipinów.
Wschód i Wilda
Geneza powstania Rynku Wildeckiego łączyła się z pojawieniem się Wierzbic, czyli Wildy i… charakterystycznymi zdjęciami wiatraków, które kojarzyły się z tą okolicą. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku rozpoczęła się realizacja założenia urbanistycznego w tym miejscu, przeważnie secesyjnego. Powstały stopniowo m.in.: Kościół pw. Maryi Królowej (wcześniej św. Mateusza), zaprojektowany przez Oskara Hossfelda, Państwowa Wyższa Szkoła Budowy Maszyn (dziś jest tam siedziba rektoratu Politechniki Poznańskiej), dom starców ufundowany przez Gotthilfa Bergera. Uwagę zwracają tu często jeszcze spotykane budynki fachwerkowe, czyli o konstrukcji szkieletowej, i urocza kapliczka wbudowana w narożnik jednego z nich.
Stosunkowo nowym placem targowym w Poznaniu jest Rynek Wschodni, który zaczęto projektować na początku XX wieku, w miejscu dawnego folwarku biskupiego. W 1909 roku odkupiono od oberżysty Roberta Schulza plac, na którego pierzei wschodniej i zachodniej bardzo szybko ustawiono szeregi kamienic z przeznaczeniem mieszkalnym i handlowym. Na uwagę w tej części miasta zasługuje budynek straży pożarnej; z czasem nieformalnym symbolem tego rynku stała się charakterystyczna wieża do suszenia węży pożarniczych. Jako ciekawostkę można podać, że w 1930 roku na Rynek Wschodni doprowadzono pierwszą w Polsce linię trolejbusową.
W każdym starym mieście rynki stanowią podsumowanie opowieści o rozwoju, tradycjach i legendach związanych z danym miejscem. Warto je poznawać.
Autor: MAREK REZLER