Obraz, słowo i… maczeta
30 marca podczas obrad sejmiku radni przez dwie godziny debatowali o granicach wolności artystycznej w samorządowych instytucjach kultury.
Powodem dość emocjonującej dyskusji w trakcie sesji sejmiku była wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Otwarta w styczniu ekspozycja pt. „Re: średniowiecze. 1000 lat 1000 wersji” to czasowa instalacja (czynna do 4 października 2026 r.), która – w zamyśle autorów – miała odczarować stereotyp „ciemnych wieków”.
– Wystawa pokazuje odniesienie się innych epok, m.in. baroku i odrodzenia, do średniowiecza. Jak ono widziane było wcześniej, np. w ikonografii, sztuce, a jak prezentowane jest dziś, choćby przez memy w internecie. Są to obrazy zaopatrzone w komentarz, przygotowane przez kuratorkę, historyczkę sztuki z Uniwersytetu Warszawskiego, opisujące świat rycerski, historię świętych itp. – wyjaśniał radnym marszałek Marek Woźniak. – Gdyby to oceniać, było tu trochę nierozwagi, bo sam jestem osobą wierzącą i wizerunek Męki Pańskiej w połączeniu z komentarzem o kąpieli kota uznałem za przekroczenie czerwonej linii. Trzy takie obiekty, najbardziej drastyczne w przekazie, dyrekcja muzeum po miesiącu usunęła.
To właśnie te obrazy mogły naruszyć – także zdaniem marszałka – uczucia religijne katolików i granicę dobrego smaku w sztuce. W sposób wyważony zareagowała m.in. Kuria Metropolitalna w Gnieźnie, pisząc o szacunku dla twórczości artystów i autonomii instytucji kultury, ale zwracając uwagę na konieczność odpowiedzialności za słowo i obraz oraz uwzględnienie wrażliwości widzów.
Jednocześnie rozpoczęła się medialna wrzawa, pojawiły się setki komentarzy w mediach społecznościowych, wystąpienia polityków. Zareagowali też przedstawiciele PiS w sejmiku, np. Łukasz Grabowski, autor projektu apelu sejmiku (w sprawie poszanowania uczuć religijnych), do którego wystąpień medialnych odniósł się Marek Woźniak: – Mówił pan, że marszałek chce być teraz w „nurcie opiłowywania katolików”.
W efekcie klub PiS zgłosił na marcową sesję projekt uchwały sejmiku – „Apel w sprawie poszanowania uczuć religijnych i wrażliwości społecznej Wielkopolan przez osoby zarządzające instytucjami kultury Samorządu Województwa Wielkopolskiego”.
– Memy z Jezusem Chrystusem w muzeum są czym innym niż w przestrzeni internetu – zauważył radny Wiesław Ratajczak, odczytując też statut placówki w Gnieźnie.
– Przy najgorszych memach czułem się, jakby ktoś ciął mnie maczetą – komentował Marek Sowa.
– Dziękuję Łukaszowi Grabowskiemu za nagłośnienie sprawy, bo dzięki temu część dzieł już zniknęła z wystawy – dodał Adam Bogrycewicz.
– Co my sfinansowaliśmy za publiczne pieniądze? – zastanawiał się Tomasz Ławniczak.
– To artystyczny ściek, a wasze argumenty w jego obronie są szokujące – zaostrzyła retorykę Joanna Szczechowska.
– Memów było pięćdziesiąt, a dyrektor muzeum zdjął ze ściany niespełna trzydzieści. Do mediów przebiły się tylko trzy najbardziej szokujące – podsumował Łukasz Grabowski, apelując nawet o odwołanie dyrektora MPPP w Gnieźnie, a Grzegorz Fiałkowski dodał: – Wiemy, co nas obraża, a co nie.
Inaczej komentowali pomysł apelu radni koalicji rządzącej w województwie.
– Polityka nie powinna być obecna w muzeum, rada placówki apeluje o zaprzestanie medialnej nagonki – mówiła Patrycja Przybylska.
– Mamy przecież wybór. Możemy iść na wystawę lub nie – spuentowała Paulina Stochniałek.
– Szanujmy się, dyskutujmy, ale nie atakujmy – stwierdziła przewodnicząca Tatiana Sokołowska.
Podsumowując dyskusję, marszałek nazwał projekt apelu cenzurą prewencyjną, mówiąc do polityków PiS: – Chcieliście i chcecie być władcami sumień, a to niebezpieczne.
Ostatecznie dokument odrzucono w głosowaniu, a za jego przyjęciem opowiedział się tylko klub PiS.
Autor: PIOTR RATAJCZAK