co za historia

Poznańskie szkoły-symbole

Najstarszą szkołą średnią Poznania jest Gimnazjum św. Marii Magdaleny, czyli sławna „Marynka”.

Jakie korzenie mają najbardziej znane placówki edukacyjne stolicy Wielkopolski?

Większość z nas, po ukończeniu szkoły podstawowej, kontynuowała naukę bardziej lub mniej ukierunkowaną w różnych szkołach średnich. W większych miastach (i nie tylko) były to często placówki o szczególnych tradycjach. To szkoły-symbole. Nie inaczej było w Poznaniu, gdzie nadal działają szkoły średnie, których dzieje stanowią część historii miasta i są ściśle związane z ważnymi wydarzeniami w stolicy Wielkopolski, a niekiedy też kraju. Przybliżmy te najsławniejsze.

Niepokorna „Marynka”

Niewątpliwie najstarszą szkołą średnią Poznania jest Gimnazjum św. Marii Magdaleny, czyli sławna „Marynka”. W 1302 roku biskup Andrzej Zaremba wydał zezwolenie na założenie szkoły przy Kolegiacie św. Marii Magdaleny („ad sanctam Mariam Magdalenam”) w Poznaniu. Rok później rozpoczęła ona swoją działalność, a w czerwcu 1573 roku została przeniesiona do nowego budynku przy ulicy Gołębiej – dzisiejszej Szkoły Baletowej – i przejęta przez zakon jezuitów. W 1804 roku „Marynka” uzyskała status gimnazjum. Przez cały okres zaboru stanowiła mocne oparcie dla polskich środowisk inteligenckich – i nie tylko. Uczyli w niej najbardziej doświadczeni pedagodzy, tutaj właśnie, przy ulicy Gołębiej była kuźnia polskiego patriotyzmu i kadr dla przyszłej pracy organicznej. „Marynkę” ukończyli zasłużeni dla regionu działacze, jak: Karol Marcinkowski, Hipolit Cegielski, Marceli Motty, Karol Libelt, Jan Działyński, Maksymilian Jackowski, Augustyn Szamarzewski. W historii szkoły zapisał się prefekt, ks. Adam Loga, poległy pod Szawlami w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1831 roku.

Nic więc dziwnego, że w 1846 roku, w czasie przygotowań do kolejnego powstania, to właśnie na tę szkołę szczególną uwagę zwróciła policja pruska. Nauczyciele, którzy odmówili przeprowadzenia rewizji w domach uczniów – Polaków (wśród nich H. Cegielski i M. Motty), zostali usunięci z pracy, a niebawem pojawił się projekt likwidacji Gimnazjum św. Marii Magdaleny, jednak szybko zarzucony. W 1858 roku szkoła przeniosła się do nowego (i obecnego) gmachu przy Placu Bernardyńskim. Uczęszczali do niej m.in. Bernard Chrzanowski, Wiktor Dega, Jarogniew Drwęski, Cyryl Ratajski – a więc polityczna i społeczna elita Poznania przełomu XIX i XX wieku.

Tradycja ta była kontynuowana w 1918 roku i przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Największy cios szkole zadała nie, jak można było oczekiwać, okupacja hitlerowska, lecz stalinowskie rządy w Polsce. Niepokorna „Marynka”, konsekwentnie stojąca na straży utrwalonych i wpajanych młodzieży ideałów, w 1950 roku została zlikwidowana w wyniku prowokacji przeprowadzonej trzy lata wcześniej przez przedstawicieli ówczesnej władzy. Uczniów oskarżono o zabójstwo polityczne dokonane na działaczu Związku Walki Młodych; szkoła została rozwiązana, podobny los spotkał działającą w niej drużynę harcerską. „Marynka” odrodziła się w 1990 roku. Mimo kilkudziesięciu lat przerwy w działalności, szkoła powoli zaczęła wracać do dawnej pozycji i dziś skutecznie rywalizuje z innymi renomowanymi liceami Poznania.

Od „Marcinka” do „Paderka

W latach 1901-1903 na pograniczu Starego Miasta i Jeżyc wyrósł potężny, charakterystyczny gmach Królewskiego Gimnazjum Augusty Wiktorii. W dniu 1 maja 1919 roku tutaj właśnie rozpoczęto nowy rok szkolny w pierwszym polskim gimnazjum w mieście, zaś patronem szkoły został ważny poznański przedstawiciel pracy organicznej, dr Karol Marcinkowski. Owa „Jedynka”, często popularnie zwana „Marcinkiem”, była i wciąż jest w czołówce szkół średnich stolicy Wielkopolski. Do jej sławnych absolwentów należą m.in.: Jerzy Waldorff, Stefan Stuligrosz, Stanisław Barańczak, Tadeusz Breza, Filip Bajon, Lech Trzeciakowski, Marian Krawczyński – ludzie nauki i sztuki.

W Poznaniu nadal działają szkoły średnie, których dzieje stanowią część historii miasta i są ściśle związane z ważnymi wydarzeniami w stolicy Wielkopolski, a niekiedy też kraju

Inną renomowaną szkołą średnią Poznania, położoną bliżej centrum miasta, przy ulicy Strzeleckiej, jest III Liceum Ogólnokształcące im. św. Jana Kantego. W latach 1834-1920 w jej murach funkcjonowało niemieckie Gimnazjum im. Fryderyka Wilhelma, które jednak nie zamykało drzwi przed Polakami. Uczyli się tam m.in. Stanisław Motty i Władysław Niegolewski, zaś wśród pedagogów byli Karol Libelt i Józef Łukaszewicz. Nowe, polskie liceum początkowo funkcjonowało na Wildzie, a od 1923 roku – już przy ul. Strzeleckiej, w pomieszczeniach Gimnazjum Fryderykowskiego. Najsłynniejszym absolwentem szkoły był Florian Marciniak, twórca i pierwszy komendant Szarych Szeregów. W latach 1950-1990 liceum patronował Marcin Kasprzak; dziś III LO to szkoła o wyraźnym profilu matematyczno-przyrodniczym.

Wyjątkowo szacownego patrona ma VI Liceum Ogólnokształcące działające przy ulicy Krakowskiej. W początkach lat dwudziestych, na Łazarzu utworzono filię „Marcinka”, przekształconą następnie w gimnazjum, które w 1924 roku wybrało sobie za patrona Ignacego Jana Paderewskiego. Była to szkoła o profilu humanistycznym, wciąż borykająca się z trudnościami lokalowymi – aż do 1945 roku, gdy liceum zajęło (bardzo uszkodzony) gmach dawnego niemieckiego Gimnazjum im. F. Schillera. Specjalnością tej placówki są języki obce.

Co dla dziewcząt?

Wróćmy jednak na pobliską ulicę Strzelecką. Dokładnie naprzeciwko wejścia do Liceum im. św. Jana Kantego, po drugiej stronie ulicy stoi dziś skromny, nierzucający się w oczy budynek należący do Politechniki Poznańskiej. Mało kto skojarzyłby sobie ten obiekt z dumnym niegdyś, stojącym tu neoromańskim gmachem Gimnazjum realnego im. Gotthilfa Bergera. Geneza tej szkoły sięga jeszcze połowy XIX wieku, gdy grono poznańskich działaczy społecznych rozpoczęło starania o otwarcie w mieście szkoły, która urealniłaby program nauczania, w tradycyjnych gimnazjach oparty na wzorach teoretycznych, klasycznych. Taką szkołę otwarto najpierw przy ul. Wrocławskiej, a w latach 1861-1865 przy ul. Strzeleckiej stanął jej nowy gmach, ufundowany przez radnego miejskiego, G. Bergera. Mimo że fundatorem i dobroczyńcą gimnazjum był Niemiec, szkoła daleka była od uprzedzeń narodowych, kształciła się w niej zarówno młodzież polska, jak i niemiecka. Nie dziwmy się więc, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Gimnazjum G. Bergera pozostało przy dotychczasowej nazwie, a fundator jego gmachu zachował się we wdzięcznej pamięci Poznaniaków. Ogromne zniszczenie gmachu w czasie walk o miasto w styczniu i lutym 1945 roku sprawiło, że szkoły już nie odbudowano w dawnej postaci – zarówno organizacyjnie, jak i fizycznie.

Opisane powyżej wybrane szkoły średnie dawnego Poznania przeważnie były gimnazjami męskimi. Dziewczęta uczyły się na licznych pensjach i w pojedynczych szkołach różnego szczebla. Jedną z nich, dziś powiedzielibyśmy podstawową, była Szkoła Ludwiki (założona w 1830 roku pod protektoratem księżnej Ludwiki Hohenzollern, żony Antoniego Radziwiłła, namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego). Placówka funkcjonowała początkowo przy ulicy Wrocławskiej, a potem przy narożniku ulic Wielkiej i Żydowskiej, wreszcie przy ul. Młyńskiej. W 1919 roku przekształcono ją w Państwową Uczelnię Żeńską im. Dąbrówki. Po drugiej wojnie światowej szkoła znajdowała się najpierw przy Placu Bernardyńskim, w gmachu odebranym „Marynce”, a później – już jako VII LO – przy ul. S. Żeromskiego.

Można wspomnieć też o II Liceum Ogólnokształcącym im. Generałowej Zamoyskiej (obecnie także Heleny Modrzejewskiej), o dziewiętnastowiecznych pensjach Anny i Anastazji Danysz, o działającej w latach 1871-1912 wyższej szkole żeńskiej Anastazji Warnka, o internatach, bursach i pensjach prowadzonych przez nauczycieli, działalności pedagogicznej Antoniny Estkowskiej – wdowy po słynnym twórcy polskiego szkolnictwa w okresie zaborów. Wiele byłoby tych relacji i wspomnień, każde z nich zaś byłoby niekompletne z racji szczupłości miejsca i czasu.

W każdej z tych szkół tętniło życie, podobnie jak we współczesnych placówkach edukacyjnych. Mamy inne czasy, odmienne problemy są dziś głównym tematem zajęć wychowawczych. Taka sama jednak pozostała mentalność młodzieży, jej bardziej lub mniej zwariowane pomysły – i szczery zapał. Podobnie jak szczery jest sentyment do czasów szkolnych, ujawniający się jednak w miarę upływu lat.

 

 

Autor: MAREK REZLER

BIEŻĄCE WYDANIE

Wrzesień 2026