Brygadier Madaliński
Żołnierz, powstaniec, poseł z województw kaliskiego i gnieźnieńskiego oraz dowódca, któremu nie po drodze było z Janem Henrykiem Dąbrowskim.
Burzliwy wiek XVIII w Polsce kojarzony jest przede wszystkim z kilkoma ważnymi wydarzeniami, jak: konfederacja barska, Konstytucja 3 maja, wojna polsko-rosyjska 1792 roku, wreszcie insurekcja kościuszkowska i trzy kolejne rozbiory Polski. Większość z nich toczyła się na terenach centralnych państwa, ale późniejszy podział kraju pomiędzy trzech zaborców sprawił, że łączono je z poszczególnymi dzielnicami podzielonej Polski. Zaczęto wartościować, oceniać wkład ludności poszczególnych dzielnic w walkę o odzyskanie niepodległości, co było nietrafne (choć najprostsze). Rzadko się bowiem zdarzało, by mieszkańcy poszczególnych zaborów walczyli oddzielnie, a działacze zmieniali miejsce swej aktywności. Problem istniał nie tyle w zaangażowaniu w działalność konspiracyjną i walkę w powstaniach, ile w lokalizacji instytucji kierowniczych – politycznych i wojskowych.
Ale już w drugiej połowie XVIII wieku wyróżniali się żołnierze i działacze niepodległościowi, którzy dali impuls społeczeństwu do aktywności na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości w późniejszych latach. Jednym z nich był brygadier Antoni Madaliński.
Uznanie „ślachty”
Urodził się w 1739 roku w Porowie w Sieradzkiem, w szlacheckiej (herbu Laryssa) rodzinie Marcina Madalińskiego i Wiktorii ze Skotnickich. Niewiele wiemy o jego życiu do czasu zawiązania konfederacji barskiej w 1768 roku. Wiadomości o uczęszczaniu przyszłego brygadiera do Szkoły Rycerskiej króla Stanisława Augusta nie znalazły potwierdzenia w dokumentach.
Początkowo służył pod komendą marszałka sieradzkiego konfederacji Józefa Bierzyńskiego, w okolicach Kępna i na Spiszu. Ze zmiennym szczęściem walczył też m.in. pod Lwowem, Zamościem i Białymstokiem, jako pułkownik ziemi przemyskiej. Potem zmieniał swoich przełożonych. Na Mazowszu był w oddziale Józefa Sawy Celińskiego. Ostatecznie, po nieudanych starciach i pertraktacjach ze słynnym w wojnie konfederackiej pułkownikiem rosyjskim Iwanem Drewitzem (Drewiczem) wycofał się z dalszego udziału w walkach konfederacji, a w latach 1778-1788 dzierżawił część ziem należących do Sułkowskich. W stopniu porucznika stał na czele pułku stacjonującego w Zdunach, gdzie zyskał sobie uznanie i sympatię „ślachty okolicznej i mieszkańców”. Po 1778 roku A. Madaliński był dowódcą milicji włączonej w skład wojska.
Poseł ziemi wielkopolskiej
Potem miał przerwę w służbie wojskowej, gdy w 1786 roku został posłem na sejm z województwa kaliskiego, a w czasie Sejmu Czteroletniego (1788-1792) – posłem z województwa gnieźnieńskiego. Do dziś zachowały się drukiem dwa jego wystąpienia z marca i kwietnia 1790 roku; wypowiadał się w nich w patriotycznym duchu, ale zawile – zgodnie z duchem swej epoki. Został aktywnym propagatorem reform i wszedł w skład Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej, był zwolennikiem uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Antoni Madaliński nie darzył Jana Henryka Dąbrowskiego – początkowo swego podkomendnego – nadmiernym sentymentem
Jednak z czasem A. Madaliński wrócił do wojska. Za 300 dukatów sprzedał swój patent porucznika, a w 1789 roku otrzymał stopień majora. W 1791 roku był już wicebrygadierem, a rok później, podczas wojny polsko-rosyjskiej – dzięki zasługom i umiejętnemu dowodzeniu – został brygadierem, dowódcą 1. wielkopolskiej brygady kawalerii narodowej. Równocześnie zaangażował się w spisek dążący do rozpoczęcia walki z panoszącymi się w Rzeczypospolitej wojskami rosyjskimi.
Dystans pozostał
I tu pojawił się zupełnie nowy, nieoczekiwany problem: wzajemne stosunki między Antonim Madalińskim i przybyłym w 1792 roku z armii saskiej do wojska polskiego wicebrygadierem Janem Henrykiem Dąbrowskim, który został przydzielony do 1. wielkopolskiej brygady kawalerii narodowej w charakterze szefa wyszkolenia. Madaliński darzył do nowego podkomendnego nadmiernym sentymentem, zwłaszcza od chwili, gdy Dąbrowski zaczął wprowadzać nowe porządki.
Kawaleria narodowa była wojskiem szlacheckim, ze wszystkimi zaletami i wadami tej formacji, które fachowego dowódcę doprowadzały niemal do rozpaczy. Znakomici w boju, w codziennej służbie wojskowej nie zawsze potrafili i chcieli podporządkować się dyscyplinie. Duża swoboda panująca jeszcze w oddziałach konfederackich była nie do pogodzenia z rygorami obowiązującymi w armii regularnej, a sporo tych cech odziedziczyli później żołnierze jazdy nowej formacji w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1831 roku. Oględnie mówiąc, Dąbrowski nie był przyjmowany najżyczliwiej w brygadzie Madalińskiego. Po przegranej wojnie 1792 roku został zmuszony do przystąpienia do konfederacji targowickiej, dzięki czemu uratował swoje stanowisko, a później poprzez umiejętną politykę zrobił z brygady Madalińskiego znakomitą formację kadrową, która zapoczątkowała działania insurekcji kościuszkowskiej, ale jej żołnierze zaocznie skazali Dąbrowskiego na karę śmierci. Opinii o nim nie zmieniła nawet dwudniowa obrona Gniezna przed wkraczającymi wojskami pruskimi w styczniu 1793 roku. Dopiero intensywne zbadanie sprawy przez Józefa Wybickiego w kwietniu 1794 roku uwolniło Dąbrowskiego od winy i kary. Ale dystans pomiędzy nim i A. Madalińskim pozostał.
Nowy Kościuszko?
W dziejach insurekcji kościuszkowskiej przełomowymi stały się wydarzenia zapoczątkowane 12 marca 1794 roku, gdy brygada Madalińskiego rozpoczęła samowolny marsz z Ostrołęki w kierunku Krakowa. Drogę wybrano dość okrężną: od zachodu żołnierze ominęli Warszawę, przekroczyli Wisłę i 30 marca stanęli w Pińczowie – cały czas nawiązując do powstania. Za zbuntowaną brygadą wysłano pościg, ale zakończył się on niepowodzeniem. Tadeusz Kościuszko (od 24 marca już Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej), w uznaniu skuteczności działań Antoniego Madalińskiego, awansował go na stopień generała majora. Po następnej bitwie, pod Racławicami otrzymał kolejny awans, na generała lejtnanta. Antoni Madaliński był nawet typowany na stanowisko naczelnika, gdyby T. Kościuszko nie mógł dalej pełnić swej funkcji.
Już wtedy, w trakcie działań zbrojnych w powstaniu, Antoni Madaliński znacznie zradykalizował swoją postawę w kierunku rozwoju wydarzeń na wzór rewolucji francuskiej
Potem brał udział w bitwie pod Szczekocinami (6 czerwca generał został w niej ranny) i w obronie Warszawy. Po udanej obronie stolicy brygada A. Madalińskiego została przez T. Kościuszkę skierowana do Wielkopolski, w składzie wyprawy dowodzonej przez Jana Henryka Dąbrowskiego – dla uniknięcia konfliktu między generałami Madalińskiego wyznaczono do osłony działań sił głównych.
Już wtedy, w trakcie działań zbrojnych w powstaniu, Antoni Madaliński znacznie zradykalizował swoją postawę w kierunku rozwoju wydarzeń na wzór rewolucji francuskiej. Był w tym czasie uczestnikiem prac Sądu Kryminalnego Wojskowego.
Obojętny na Napoleona
W obliczu coraz bardziej widocznej klęski powstania, A. Madaliński wystąpił z wojska. Schronił się w Galicji, gdzie Austriacy w styczniu 1795 roku przekazali go władzom pruskim. Przewieziony najpierw do Wrocławia, kolejne dwa lata spędził w twierdzy magdeburskiej, ale warunki uwięzienia nie były zbyt uciążliwe.
Po uwolnieniu A. Madaliński już nie zaangażował się w politykę. Osiadł w swoim majątku, zajął się gospodarowaniem i wychowaniem licznej progenitury, choć należał do Towarzystwa Republikanów Polskich. Wydarzenia epoki napoleońskiej zanadto go nie interesowały, był do nich zdystansowany – zresztą jak jego naczelny dowódca z insurekcji – Tadeusz Kościuszko. Zmarł 19 lipca 1804 roku w swoim majątku w Borowem. Spoczął w kościele parafialnym św. Apostołów Piotra i Pawła w pobliskim Przybyszewie, gdzie znajduje się też epitafium dłuta Bolesława Syrewicza. Serce generała został złożone w rodzinnym Porowie.
Autor: MAREK REZLER