Konin walczy o atom

Na zdjęciu amerykańska elektrownia jądrowa.

Przedstawiciele regionu chcą, aby to w Koninie powstała druga polska elektrownia jądrowa. To jedna z dwóch branych pod uwagę lokalizacji dla tej inwestycji.

Pierwsza polska elektrownia atomowa ma powstać w okolicach Lubiatowa-Kopalina, w gminie Choczewo na Pomorzu. To miejsce, za zgodą rządu, wskazał inwestor – państwowa spółka Polskie Elektrownie Jądrowe.

Nie podjęto natomiast ostatecznej decyzji o budowie i lokalizacji drugiej takiej elektrowni. Bełchatów i Konin (w sąsiedztwie elektrowni Pątnów nad Jeziorem Gosławskim) traktowane są jako równorzędne miejsca na realizację tej inwestycji, a „w grze” są jeszcze dwa rezerwowe miasta nad Wisłą: Kozienice (województwo mazowieckie) i Połaniec (województwo świętokrzyskie).

Od węgla do atomu

Nie jest tajemnicą, że zarówno Konin, jak i Bełchatów, mają podobny profil, wpisujący się w model transformacji „od węgla do atomu”. Oba miasta to stolice subregionów pogórniczych (rozwijające się przez dziesięciolecia dzięki wydobyciu węgla), pełniące obecnie funkcję hubów energetycznych, posiadające odpowiednie zaplecze techniczne, infrastrukturalne, logistyczne i kadrowe. Oba zmagają się też z procesem transformacji energetycznej i odchodzeniem od węgla, co wiąże się m.in. ze zmianami na rynku pracy, trendami demograficznymi i kwestiami społecznymi.

Na tym etapie dyskusji eksperci i samorządowcy z Wielkopolski podkreślają, że lokalizacja konińska jest już po wstępnych specjalistycznych badaniach, których wyniki są „obiecujące”. W przypadku Bełchatowa mowa jest na razie wyłącznie o analizie dokumentów (archiwów), bo nie zlecono dotąd badań w terenie.

Z harmonogramu prac wynika, że dalsze badania i pogłębione analizy mają być prowadzone w obu lokalizacjach w 2026 r. i dopiero po ich zakończeniu, najprawdopodobniej w 2027 r., inwestor (spółka PEJ) oraz rząd będą mogły podjąć ostateczną decyzję o wyborze lokalizacji.

Podsumowując badania, nie znaleźliśmy żadnych okoliczności wykluczających lokalizację elektrowni jądrowej w Koninie

Dlatego Wielkopolanie nie składają broni i zamierzają walczyć o atom w Koninie, pokazując i promując atuty całego subregionu, m.in. 29 października podczas konferencji prasowej w Warszawie (o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu „Monitora”) oraz w trakcie międzynarodowej konferencji, zorganizowanej 12 listopada w Akademii Nauk Stosowanych w Koninie. W wydarzeniu „Atom w Koninie” wzięli udział przedstawiciele rządu, parlamentarzyści, reprezentanci firm budujących elektrownie jądrowe, samorządowcy, naukowcy, przedsiębiorcy i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego.

W te działania włączył się regionalny samorząd. W Departamencie Gospodarki UMWW powstał oddział energii jądrowej, a w projekcie budżetu województwa na 2026 r. zapisano 400 tys. zł na organizację wydarzeń promujących budowę elektrowni atomowej w Wielkopolsce.

Wybiorą eksperci czy politycy?

– Świat powraca do energetyki jądrowej jako do źródła, które jest niezbędne do transformacji energetycznej oraz obniżania poziomu emisji dwutlenku węgla i ochrony klimatu. To jednocześnie źródło dające nam bezpieczne i dyspozycyjne możliwości korzystania z energii – mówił 12 listopada w konińskiej ANS Wojciech Wrochna, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Prezentując „Program polskiej energetyki jądrowej”, ekspert dodał: – Takie projekty wymagają złożonych przygotowań i stworzenia ram regulacyjnych. Jako rząd musimy poważnie i odpowiedzialnie planować te inwestycje. Na obecnym etapie nie wybraliśmy jeszcze lokalizacji elektrowni. Rozmawiamy, analizujemy i wiemy, że preferowane są nadal dwa miasta: Bełchatów i Konin.

– Tylko obiektywne dane i analizy wpłyną na decyzję, którą podejmie Rada Ministrów. Politycy nie mogą decydować o tym, gdzie tak ważne jednostki powstają. My zabezpieczamy cały sektor, stabilność systemu elektroenergetycznego i bezpieczeństwo energetyczne kraju – zaznaczyła podczas spotkania w Koninie Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, apelując o odpolitycznienie debaty w sprawie lokalizacji drugiej elektrowni atomowej w kraju.

Potrzebne są argumenty…

– Ta dyskusja będzie trwała do momentu, kiedy zapadną decyzje, więc jeszcze jest czas, żeby o tym rozmawiać – zauważył, otwierając konferencję „Atom w Koninie”, marszałek Marek Woźniak. – Cały czas wierzę, że żyję w kraju, w którym nie ten ma rację, kto najgłośniej krzyczy, tylko ten, kto dysponuje naprawdę rzetelnymi i mocnymi argumentami – i to one zdecydują o tym, gdzie zostanie zlokalizowana elektrownia atomowa. Mam nadzieję, że w Wielkopolsce. Ale jeśli te racjonalne argumenty przemówią na rzecz innej lokalizacji, to będziemy musieli się z tym pogodzić.

Marszałek przypomniał, że samorząd województwa od kilkunastu lat wskazuje na potrzebę budowy elektrowni w Wielkopolsce. – To nie samorząd województwa będzie stawiał infrastrukturę energetyczną o takiej skali, ale zrobimy wszystko, żeby ten proces wspierać – dodał Marek Woźniak, mówiąc, że samorząd regionalny może być jedynie inicjatorem i promotorem powstania elektrowni atomowej w Wielkopolsce, a nie inwestorem, co wynika z jego kompetencji i potencjału finansowego.

– W Koninie mamy świetną infrastrukturę energetyczną, zgodę społeczną i zasoby ludzkie, które warto wykorzystać w procesie transformacji. To wszystko razem stanowi o przewadze naszej lokalizacji – dodała Paulina Hennig-Kloska, odnosząc się do potencjalnej inwestycji w atom w Wielkopolsce.

Cały czas wierzę, że żyję w kraju, w którym nie ten ma rację, kto najgłośniej krzyczy, tylko ten, kto dysponuje naprawdę rzetelnymi i mocnymi argumentami

Na podobne argumenty wskazywał 29 października podczas konferencji prasowej w Warszawie (promującej „Atom w Koninie”) Jacek Bogusławski z zarządu województwa, mówiąc: – Umiejscowienie drugiej polskiej elektrowni atomowej w Koninie wpisuje się w strategię transformacji wschodniej Wielkopolski. Mamy wiele atutów: istniejącą infrastrukturę przesyłową, bogate zaplecze naukowe i społeczne poparcie dla tej idei.

– Atuty są po naszej stronie: mamy urządzenia wyprowadzenia mocy, linie przesyłowe, wykwalifikowanych energetyków i potencjał kadrowy – wtórował w stolicy prezydent Konina Piotr Korytkowski.

Starosta Konińska Katarzyna Fryza mówiła w Warszawie o poparciu społecznym mieszkańców z okolicznych powiatów dla budowy elektrowni atomowej w Koninie, a rektor miejscowej ANS prof. Artur Zimny zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia odpowiednich kadr, które w przyszłości związane byłyby z elektrownią.

…oraz wyniki badań

– Zapoznaliśmy się z wynikami badań geologicznych, hydrologicznych, sejsmologicznych, które trwają już od trzech lat i pokazują gotowość Konina do rozpoczęcia atomowej inwestycji w najbliższym czasie, co dla niedoborów w polskim systemie energetycznym jest bardzo ważne – podkreślał z kolei w Koninie współgospodarz konferencji Tomasz Piotr Nowak, poseł na Sejm RP.

O potencjale konińskiej lokalizacji i szczegółowych wynikach badań, a także płynących z nich wnioskach mówił Tomasz Nowacki, prezes zarządu spółki PGE PAK Energia Jądrowa: – W granicach planowej inwestycji nie ma ryzyka związanego ze stabilnością podłoża, mamy grunt o bardzo dobrych właściwościach mechanicznych, a między 22 a 35 metrów pod poziomem terenu są skały, na których możemy budować fundamenty elektrowni.

Pozytywne wnioski przyniosły też badania hydrogeologiczne (poziomu wód gruntowych itp.), sejsmiczne (analiza potencjalnych zagrożeń), hydrologiczne (zasoby wody niezbędne do chłodzenia reaktora jądrowego).

– Podsumowując te badania, chciałbym podkreślić, że nie znaleźliśmy żadnych okoliczności wykluczających lokalizację elektrowni w Koninie – zaznaczył Tomasz Nowacki. – Bezpieczeństwo przy tego typu inwestycjach jest jednak najważniejsze, dlatego niezależnie od innych prac zamierzamy kontynuować badania sejsmiczne. Równolegle analizujemy też ewentualne kolizje z infrastrukturą energetyczną, komunikacyjną, komunalną czy środowiskową na tym terenie.

***

Wielkopolska ma wiele atutów, by stać się miejscem lokalizacji dla drugiej elektrowni jądrowej w kraju. Wśród nich są m.in.: centralne położenie na mapie kraju (względem dużych aglomeracji i ośrodków przemysłowych); możliwość wykorzystania infrastruktury przesyłowej zbudowanej na potrzeby elektrowni węglowych; pozytywne wstępne wyniki badań w Pątnowie pod Koninem; rozbudowana infrastruktura drogowa i kolejowa w najbliższym sąsiedztwie tej lokalizacji; rozwinięty ekosystem gospodarczy firm działających w sektorze górniczo-energetycznym; szerokie poparcie społeczne dla inwestycji; bardzo dobre zaplecze naukowo-edukacyjne w regionie.

Czas pokaże, czy te argumenty oraz wyniki dalszych, pogłębionych i specjalistycznych badań wystarczą, by przekonać inwestora i czy rząd znajdzie pieniądze, by budować w kraju niemal jednocześnie dwie elektrownie atomowe.

Autor: PIOTR RATAJCZAK

BIEŻĄCE WYDANIE

Styczeń 2026