co za historia

Słychać śpiew i rżenie koni…

W ostatnich dziesięcioleciach na ulicach Poznania ponownie zaczęli pojawiać się jeźdźcy w mundurach (na zdjęciu na koniach) nawiązujących do przedwrześniowych.

Skąd się wziął sentyment do ułańskich tradycji w stolicy Wielkopolski?

Tytułowe słowa często padają podczas wydarzeń czy w publikacjach poświęconych kawalerii polskiej, bowiem doskonale pasują do charakterystyki broni, która nieodwołalnie przeszła już do historii. Użył ich Cezary Leżeński w książce poświęconej kawalerii, stały się one też tytułem filmu fabularnego M. Waśkowskiego, na pewno pojawiają się jako refleksja towarzysząca corocznym obchodom Dni Ułana w Poznaniu. Jak często więc ów „śpiew i rżenie koni” można było słyszeć w Poznaniu?

Huzarzy i strzelcy

Wojsko w stolicy Wielkopolski stacjonowało „od zawsze”. Była to konieczność wynikająca z położenia miasta, które najpierw było największym, najdalej wysuniętym na zachód grodem Piastów, a później miastem stanowiącym oparcie dla zachodnich granic Rzeczypospolitej. W czasie zaborów Poznań znów stał się miastem granicznym, ale jako największe miasto państwa Hohenzollernów na szlaku łączącym Berlin z Warszawą i Moskwą. W dwudziestoleciu międzywojennym ponownie pełnił funkcję sprzed 1793 roku. Dziś pograniczne znaczenie Poznania straciło na aktualności, wobec odwrócenia sojuszy sprzed lat.

Garnizonowa rola Poznania, w nowoczesnym znaczeniu tego pojęcia, została wykorzystana w końcu XVIII wieku, kiedy stacjonowały tu m.in. Regiment pieszy im. Królowej Jadwigi i 2. Regiment pieszy. Jednak ostatecznie sprawy te uregulowano dopiero 3 października 1815 roku, gdy rozkazem gabinetowym, czyli królewskim, powołano Komendę Generalną w Wielkim Księstwie Poznańskim, w kwietniu 1820 roku przemianowaną na Naczelne Dowództwo V Korpusu Armijnego. Nazwa ta obowiązywała aż do jesieni 1918 roku. Dowództwo korpusu najpierw stacjonowało w piętrowym budynku stojącym na miejscu obecnego gmachu głównego Muzeum Narodowego, a potem w osobnej siedzibie na Placu Działowym.

Równocześnie do składu garnizonu twierdzy poznańskiej wprowadzano coraz to nowe oddziały wojska. W 1914 roku w Poznaniu stacjonowały oddziały wszystkich rodzajów broni, m.in. 1. Pułk Huzarów Gwardii (tzw. czarnych, przeniesionych później do Wrzeszcza koło Gdańska) i 1. Pułk Królewskich Strzelców Konnych, po których polski 15. Pułk Ułanów Poznańskich „odziedziczył” koszary przy ul. Grunwaldzkiej.

Zrodzeni w powstaniu

W okresie międzywojennym stolica Wielkopolski była siedzibą najpierw Okręgu Generalnego Poznań, zaś od 1921 roku – dowództwa Okręgu Korpusu nr VII. Wśród licznych jednostek polskich stacjonujących wtedy w mieście były dwa pułki kawalerii: 15. Pułk Ułanów Poznańskich oraz 7. Pułk Strzelców Konnych Wielkopolskich; obydwa oddziały podlegały dowództwu Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, mającemu (wspólnie z dowództwem 14. Wielkopolskiej Dywizji Piechoty) swą siedzibę w gmachu na narożniku ul. T. Kościuszki i ul. św. Marcina – w miejscu obecnego budynku po Collegium Historicum UAM.

Także dziś mieszkańcy Poznania, jak przed laty, z sympatią patrzą na historyczne mundury, broń, słuchają tętentu kopyt

Ale dumą międzywojennego Poznania był 15. Pułk Ułanów Poznańskich. Jeszcze w ogniu walk Powstania Wielkopolskiego powstał oddział Strzelców Konnych Straży Miasta Poznania, dowodzony przez Kazimierza Ciążyńskiego. Już 30 grudnia 1918 roku zajęto koszary strzelców konnych przy ul. Augusty Wiktorii (czyli Grunwaldzkiej), a kilka dni później strzelcy uczestniczyli w akcji zdobycia stacji lotniczej w Ławicy. W końcu stycznia 1919 roku ustalono nazwę oddziału na 1. Pułk Ułanów Wielkopolskich, zaś w styczniu i w lutym następnego roku zmieniono numerację i wreszcie ustalono nazwę ostateczną: 15. Pułk Ułanów Poznańskich.

Dzieci Poznania

Żołnierze pułku uczestniczyli w walkach na froncie północnym Powstania Wielkopolskiego, w okolicach Szubina, Kcyni i Rynarzewa. Szczególnie chwalebną kartę zapisali jednak podczas wojny polsko-bolszewickiej lat 1919-1920, pod rozkazami ppłk. Władysława Andersa – byłego szefa sztabu Wojsk Wielkopolskich, w przyszłości słynnego dowódcy 2. Korpusu Polskiego. Walczyli w okolicach Bobrujska, nad Bugiem, uczestniczyli w bitwach: warszawskiej i nad Niemnem. W dniu 22 kwietnia 1921 roku na Błoniach Grunwaldzkich w Poznaniu marszałek Józef Piłsudski udekorował sztandar pułku Orderem Virtuti Militari.

W okresie międzywojennym poznańscy piętnastacy byli szczególnie popularni w stolicy Wielkopolski, między ułanami – powszechnie określanymi jako „dzieci Poznania” – a mieszkańcami nawiązana została szczególna więź i nić sympatii. Miasto Poznań było honorowym szefem pułku w osobie każdego kolejnego prezydenta, zaś 20 lipca 1925 roku na stopniach Ratusza odbyła się uroczystość przekazania odznaki pamiątkowej pułku prezydentowi Stołecznego Miasta Poznania Cyrylowi Ratajskiemu. W tym czasie oddziałem dowodził pułkownik Stanisław Grzmot-Skotnicki. Dwa lata później przy ulicy Ludgardy odsłonięto pomnik upamiętniający poległych żołnierzy 15. Pułku Ułanów Poznańskich, wykonany przez Mieczysława Lubelskiego. Każdorazowo przemarsz szwadronów pułku przez miasto spotykał się ze szczerą radością i uznaniem mieszkańców.

Z ZSRR pod Monte Cassino

W latach drugiej wojny światowej ułani poznańscy zasłynęli na polach bitew września, w składzie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, dowodzonej przez gen. Romana Abrahama. W kampanii wrześniowej poległ m.in. dowódca pułku ppłk Tadeusz Mikke.

Kawaleria jako broń przeszła do historii, ale przetrwały tradycje i sentyment

Oddział reaktywowano w 1942 roku, w Uzbekistanie, w składzie Armii Polskiej w ZSRR, dowodzonej przez gen. Władysława Andersa. Potem szlak bojowy wiódł m.in. przez Monte Cassino do Predappio. Kolejny raz piętnastacy stracili swego dowódcę, ppłk. Zbigniewa Kiedacza, żołnierza o duszy zagończyka, syna przedwojennego wiceprezydenta miasta Poznania. W 1948 roku 15. pułk Ułanów Poznańskich przestał istnieć.

Zachowała się jednak więź między żołnierzami pułku i jego sympatykami. Kawaleria jako broń przeszła do historii, ale przetrwały tradycje i sentyment, choć, jak się wydaje, nazywanie jazdy polską bronią narodową wydaje się cokolwiek przesadzone.

Ułani na Ułańskiej

Wspomnijmy jednak i o drugim pułku kawaleryjskim międzywojennego Poznania: 7. Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich. Sformowany w 1920 roku po szeregu reorganizacji oddział ten stacjonował najpierw w Lesznie, potem w Inowrocławiu i wreszcie od października 1921 roku – w Poznaniu. Podczas gdy piętnastacy od początku stacjonowali w koszarach przy ulicy Grunwaldzkiej, strzelcy konni mieli swoje lokum w dawnych koszarach 5. (niemieckiego) dywizjonu taborów między ulicami Grunwaldzką, Ułańską i Wojskową; jesienią 1937 roku rozpoczęły się przenosiny pułku do Biedruska. Podczas kampanii wrześniowej strzelcy konni walczyli w składzie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, podobnie jak ułani też utracili swego dowódcę płk. Stanisława Królickiego, który zmarł z ran odniesionych 17 września 1939 roku. W dalszych walkach wojny pułk już nie był odtworzony. W październiku 1961 roku na terenie dawnego cmentarza garnizonowego na stokach Cytadeli poznańskiej odsłonięto piękny pomnik poległych oficerów i żołnierzy 7. Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich.

W międzywojennym Poznaniu w Reducie Przemysława, czyli dawnym Forcie Grolmana – na miejscu obecnego centrum finansowego obok Hotelu Poznań – stacjonował też szwadron zapasowy (a więc uzupełniający) 17. Pułku Ułanów Wielkopolskich im. Króla Bolesława Chrobrego. Oddział ten miał swój garnizon w Lesznie.

Żywa tradycja

Biało-czerwone proporczyki piętnastaków i jasnooliwkowo białe z żółtą żyłką, noszone przez strzelców konnych, szczególnie często widoczne były na ulicach międzywojennego Poznania. Tradycje oddziału i broni do dziś kontynuują członkowie Towarzystwa byłych Żołnierzy i Przyjaciół 15. Pułku Ułanów Poznańskich. Z podziwu godną konsekwencją i zapałem stopniowo, krok za krokiem, przywracają pamięć dawnych regulaminów, ceremoniałów, mundurów. We wrześniu 1982 roku odsłonięto zrekonstruowany przez Józefa Murlewskiego i Benedykta Kasznię pomnik poległych. Od 1986 roku w Poznaniu, w okolicach dawnego święta pułkowego, przypadającego 23 kwietnia, obchodzone są Dni Ułana, które początkowo były organizowane przez Uniwersytecki Klub Jeździecki im. 15. Pułku Ułanów Poznańskich, przy współudziale Centrum Wyszkolenia Jeździeckiego Poznań-Wola.

W miarę upływu lat na ulicach Poznania stopniowo zaczęli pojawiać się jeźdźcy w mundurach nawiązujących do przedwrześniowych, utrwalił się też praktykowany w kwietniu patriotyczny ceremoniał obejmujący apel poległych w scenerii pomnika przy ulicy Ludgardy, capstrzyk, oddanie honorów sztandarowi przechowywanemu w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym. Druga część uroczystości to patriotyczny festyn na Cytadeli, sprawiający wiele radości zwłaszcza męskiej części mieszkańców Poznania, dzieciom i młodzieży. W miarę finansowych możliwości kompletowane są elementy mundurów; dość wspomnieć sensację wywołaną pojawieniem się charakterystycznego kotlisty z orkiestry pułkowej, który i przed wojną był szczególnie atrakcyjną postacią.

Piękny to był oddział, chwalebne miał zasługi, a i dziś mieszkańcy Poznania, jak przed laty, z sympatią patrzą na historyczne mundury, broń, słuchają tętentu kopyt. Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni… Oby jak najdłużej.

Autor: MAREK REZLER

BIEŻĄCE WYDANIE

Kwiecień 2026