Pomniki, których już nie ma

Dawny pomnik Bismarcka w Poznaniu.

O polsko-niemieckich zmaganiach o pamięć w przestrzeni publicznej Poznania.

Pomniki są formą upamiętnienia danej osoby lub wydarzenia, znaną już od zamierzchłych czasów. Na ogół odzwierciedlają całą postać, ale są też w formie popiersia, a niekiedy jakąś osobę lub wydarzenie dokumentuje jedynie tablica pamiątkowa. Niemal zawsze budziły i nadal budzą emocje. Wielu monumentów nie ma już dziś w stolicy Wielkopolski, ale zachowały się na zdjęciach lub zostały utrwalone w znanych i reprodukowanych obrazach.

Wędrujący wieszcz

W Poznaniu okresu rozbiorów szczególnie dwa miejsca były bogate w pomniki: plac Wilhelmowski (czyli Wolności) oraz plac, który powstał w wyniku likwidacji obwałowań twierdzy poligonalnej. Swoją reprezentacyjną funkcję miejsca te zachowały do dzisiaj, choć  kiedyś upamiętniały chwałę cesarskich Niemiec, utworzonych w 1871 roku.  

Dla Polaków ważny był zwłaszcza pomnik Adama Mickiewicza (pierwszy na ziemiach polskich), autorstwa Władysława Oleszczyńskiego, odsłonięty 7 maja 1859 roku, przy kościele pw. św. Marcina. Z czasem wapień, z którego monument był wykonany, zaczął ulegać wietrzeniu, dlatego też w 1904 roku postawiono w tym miejscu odlew postaci wieszcza narodowego z brązu, a oryginał przeniesiono na dziedziniec gmachu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W 1939 roku obydwa pomniki zostały zniszczone przez okupanta.

Niemiecki trójkąt

22 września 1889 roku na placu Działowym odsłonięto monumentalny pomnik cesarza Wilhelma I, autorstwa Roberta Baerwalda, określany niekiedy jako Prowincjonalny Pomnik Wojenny. Początkowo statua miała stanąć na placu Kolegiackim, ostatecznie jednak wybrano reprezentacyjne miejsce naprzeciwko wylotu alei Wilhelmowskiej (Marcinkowskiego), przed wejściem do nowej siedziby dowództwa V Korpusu Armijnego.

Kilkanaście lat później, w dniach 2-5 września 1902 roku w Poznaniu odbywały się Dni Cesarskie (Kaisertage). W ich trakcie, 3 września, cesarz Wilhelm II odsłonił – przed gmachem Muzeum Fryderykowskiego (dzisiejszym głównym budynkiem Muzeum Narodowego) – monumentalny pomnik swego ojca, Fryderyka III, autorstwa Johannesa Boesego.

Najbardziej charakterystyczny i budzący emocje wśród Polaków był pomnik Ottona von Bismarcka, stojący w pobliżu miejsca upamiętnienia dziś Adama Mickiewicza. Budowę monumentu rozważano już w 1900 roku, ale w samym środowisku niemieckim (nawet w Radzie Miejskiej) były sprzeczne zdania na ten temat. Ostatecznie pomnik, wykonany przez Gustava Eberleina, został odsłonięty 11 października 1903 roku, przez syna uhonorowanego, Herberta. Nie był to, oględnie mówiąc, pomnik lubiany przez polskich mieszkańców Poznania, bywało, że obrzucano go kamieniami – a ostatecznie postawiono przy nim straż. Z czasem monument, z racji postępującej rozbudowy Dzielnicy Cesarskiej, został nieco przesunięty.

W ten sposób w ciągu kilkunastu lat w Poznaniu powstał swoisty trójkąt monumentalnych, militarnych w formie pomników, podkreślających niemieckość Poznania i stałość pruskiej władzy w mieście i w regionie.

Lew Nachodu

Po przeciwnej stronie pomnika Bismarcka stał charakterystyczny pomnik wojownika brandenburskiego w stroju z XVII wieku, z okazałą chorągwią w ręku, odsłonięty po 1911 roku, autorstwa Reinholda Felderhoffa. Dzisiaj pozostała po nim fontanna z charakterystycznym obmurowaniem – cembrowiną.

Pomniki będące formą upamiętnienia danej osoby lub wydarzenia, znane już od zamierzchłych czasów, niemal zawsze budziły – i nadal budzą – emocje

Szczególny charakter miał inny monument, odsłonięty na placu Wilhelmowskim (Wolności, na tle późniejszej Arkadii) już 27 czerwca 1870 roku, dla upamiętnienia żołnierzy poznańskiego V Korpusu Armijnego, uczestniczących w bitwie z Austriakami pod Nachodem (1866). Dowodził nimi generał Karl Friedrich von Steinmetz, więc i pomnik zaczęto z nim kojarzyć. Był to potężny cokół z figurą lwa wspartego na lawecie armatniej na szczycie. Jego głowa była skierowana w stronę ówczesnego gmachu dowództwa korpusu, który z czasem został zastąpiony monumentalnym budynkiem muzeum. Na narożnikach ustawiono figury czterech żołnierzy.

Do czasu wojen prowadzonych przez Prusy i Niemcy w XIX wieku nawiązywał pomnik – obelisk upamiętniający poległych żołnierzy 6. pułku grenadierów, usytuowany przy ulicy Bukowskiej, a tuż przed wybuchem I wojny światowej, 19 października 1913 roku przy ulicy Północnej odsłonięto popiersie feldmarszałka Augusta von Gneisenau, pruskiego bohatera wojen napoleońskich, zmarłego w Poznaniu w 1831 roku. Poznańscy gimnastycy w 1885 roku ufundowali na Zielonych Ogródkach pomniczek twórcy niemieckiego systemu gimnastyki Friedricha Ludwiga Jahna, a w 1907 roku w dzisiejszym parku Karola Marcinkowskiego stanęło popiersie poety Friedricha Schillera; dziś w tym miejscu jest upamiętniony inny polski twórca – Juliusz Słowacki.

Prezydent i Chrystus

Ostatecznego rozliczenia z najważniejszymi pomnikami niemieckimi w mieście dokonano w nocy z 3 na 4 kwietnia 1919 roku. Brązowe figury zostały zrzucone z cokołów i umieszczone na podwórzu gmachu straży pożarnej przy ulicy Masztalarskiej. Z postaci Bismarcka z czasem odlano figurę Chrystusa  – centralną postać pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa, a spiżowa głowa Bismarcka posłużyła do odlewu uroczego pomniczka Jana Baptysty Quadro, wykonanego przez Władysława Marcinkowskiego.

W okresie międzywojennym szczególne miejsce zajmował w Poznaniu, nieistniejący już dziś, pomnik prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona i wspomniany powyżej Pomnik Wdzięczności, czyli Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pierwszy z nich, odsłonięty 4 lipca 1931 roku przy wejściu do parku od strony ulicy Głogowskiej, autorstwa Johna Borgluma (twórcy m.in. popiersi czterech prezydentów Stanów Zjednoczonych na górze Rushmore), przestawiał całą postać prezydenta, stojącego z wyciągniętą ręką. Monument był darem Ignacego Jana Paderewskiego, dlatego też nie prezentowano gotowego już popiersia W. Wilsona, wykonanego przez Zofię Trzcińską-Kamińską. Poznański pomnik Wilsona budził mieszane uczucia w ocenie artystycznej, nawet wdowa po prezydencie miała trudności z rozpoznaniem męża.

Podobnie było z ogromnym Pomnikiem Wdzięczności (inne nazwy monumentu: Chrystusa Króla, Najświętszego Serca Pana Jezusa), który stanął na miejscu pomnika Bismarcka. Uroczystości odsłonięcia dokonał prymas kard. August Hlond 30 października 1932 roku, choć pomysł wystawienia takiego monumentu zgłoszono już 12 lat wcześniej, na Zjeździe Katolickim. Stanowił on wotum wdzięczności za odzyskanie przez Polskę niepodległości. Jego głównym projektantem był Lucjan Michałowski, figurę Chrystusa wykonał Marcin Rożek, a płaskorzeźby, alegorie trzech stanów i tonda z wizerunkami powstańca wielkopolskiego i polskiego rycerza – Kazimiera Pajzderska. Całość stanowiła ogromną bramę – łuk triumfalny z wiodącymi do niej schodami, o trzech łukach; na tle środkowego umieszczona była figura Zbawiciela.

Pomnik od początku z uwagi na swe gabaryty budził wątpliwości. Zastanawiano się też nad jego lokalizacją. Jednakże znaczenie i wymowa ideowa monumentu sprawiały, że odtąd głównie przed tym pomnikiem odbywały się ważne uroczystości i defilady. Z oczywistych powodów monument jako jeden z pierwszych został zniszczony na polecenie władz niemieckich w 1939 roku.

Podobny był los pomnika Powstańców Wielkopolskich, usytuowanego na mogile sześciu pierwszych ofiar powstania na cmentarzu Górczyńskim, autorstwa Stanisława Jagmina, a odsłoniętego w 1924 roku.

To tylko przykłady najbardziej charakterystycznych pomników, które po wojnie nie powróciły już na mapę Poznania. Niektóre, zniszczone przez Niemców, zostały odbudowane po wojnie – w tej samej postaci, choć stanęły w nieco innym miejscu, jak choćby pomnik Tadeusza Kościuszki dłuta Z. Trzcińskiej-Kamińskiej. Obecnie czynione są starania o odbudowanie pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa i na mogile powstańczej na cmentarzu Górczyńskim.

 

Autor: MAREK REZLER

BIEŻĄCE WYDANIE

Czerwiec 2024