Nie oglądajmy się wstecz

Marszałek Marek Woźniak

Z marszałkiem Markiem Woźniakiem rozmawia Artur Boiński

Podsumowanie 2023 roku zacznijmy od październikowych wyborów parlamentarnych. Coś pana zaskoczyło?

– Nieco zaskakująca była aż tak duża mobilizacja wyborców. To pozytywny obraz stanu społeczeństwa i oznaka, jak wielka była w ludziach potrzeba zmiany. Do powyborczych zaskoczeń zaliczam to, jak wielu nam się objawiło ojców sukcesu… A ten tak naprawdę jest jeden – gdyby nie Donald Tusk, jego aktywność i determinacja, wynik wyborów byłby zupełnie inny.

W parlamencie zadebiutowało grono znanych samorządowców, choćby byli prezydenci Sopotu albo Piły czy marszałkowie województwa lubuskiego oraz warmińsko-mazurskiego… Pana nie kusiło pójście na Wiejską?

– Już przed rokiem zadeklarowałem, że chcę kontynuować swoją misję samorządową, by z sukcesem zakończyć kilka ważnych projektów.

Na przykład jakich?

– Ten kluczowy to oczywiście nowe Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Osobiście dużą wagę przykładam też do budowy w Poznaniu siedziby Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli i Publicznej Biblioteki Pedagogicznej. Ważne jest zakończenie serii ważnych projektów w placówkach kultury, na czele z nowoczesną wystawą muzeum na Lednicy. Oczywiście myślę tu też o inwestycjach szpitalnych, choćby w Wielkopolskim Centrum Onkologii, w Poznaniu, Kaliszu, Koninie i Lesznie.

O tym, kto będzie mógł zakończyć te projekty, zadecydują wyborcy. Jaki może być wpływ wyników jesiennych wyborów parlamentarnych na wiosenne samorządowe?

– Przed każdymi wyborami są jakieś obawy, co się wydarzy. Wyborcy często mają swoje widzenie spraw i nigdy nie ma żadnej gwarancji... Nie obawiam się oczywiście, że PiS zwycięży w Wielkopolsce! Zawsze jednak pewnym wyzwaniem jest to, jaki będzie rozkład sił w ramach ugrupowań prodemokratycznych, jacy konkretnie radni zdobędą mandaty, jak te osoby dogadają się między sobą. Myślę, że te wybory odbędą się w silnie upolitycznionej atmosferze. Wnioskuję to po tym, jak zachowuje się Zjednoczona Prawica, która – nie mogąc pogodzić się z przegraną – stara się stworzyć jak najgorszy obraz nowej koalicji rządzącej, stosując klasyczną PiS-owską metodę opartą na „moralności Kalego” oraz odwracaniu kota ogonem. Mam nadzieję, że wyborcy w Wielkopolsce nie dadzą się zmanipulować takiemu przekazowi.

A w jakiej konstelacji, pana zdaniem, powinny pójść do wyborów sejmikowych ugrupowania, które przejęły władzę w kraju?

– Myślę, że będzie to takie samo rozwiązanie, jakie było w wyborach parlamentarnych. W Wielkopolsce mamy dobre, ponad pięcioletnie doświadczenia większości sejmikowej, która skupiała wszystkich niezwiązanych z opcją rządzącą krajem do jesieni. Nie było między koalicjantami konfliktów, spojrzenie na wiele kwestii nas łączy. Ten układ się sprawdził i dobrze byłoby go kontynuować.

Ale w ramach powyborczej koalicji czy jako jedna lista do sejmiku?

– Myślę tu o sytuacji po wyborach, bo podczas kampanii każde ugrupowanie ma swój przekaz i chce zaakcentować swoją tożsamość. Akurat w Wielkopolsce nie ma potrzeby, żeby tworzyć jedną listę.

Wróćmy jeszcze do zakończonego 2023 roku. Co było najważniejsze wśród wydarzeń z naszego samorządowego podwórka?

– Jeżeli chodzi o proces inwestycyjny, to wartością jest to, że realizujemy go zgodnie z zapisami wieloletniej prognozy finansowej, nie dokonując tu żadnych gwałtownych ruchów. Z zakończonych przedsięwzięć wymieniłbym na pewno obwodnicę Gostynia, stanowiącą zakończenie wieloletnich starań o odciążenie tego miasta, projekty w kulturze na czele ze spektakularnym remontem sceny Teatru Wielkiego, duże zakupy sprzętowe w opiece medycznej, szczególnie rozwój chirurgii robotowej, a także sprawne wykorzystanie „pocovidowych” środków unijnych z REACT-EU. Jeśli mowa o inwestycjach, które dofinansowaliśmy pieniędzmi z UE, zwróciłbym uwagę na tunel pod torami kolejowymi na granicy Poznania i Plewisk oraz kładkę przez Wartę w Owińskach.

Warto przypomnieć, że w 2023 roku prowadziliśmy intensywną współpracę międzynarodową. Konsekwentnie wspieraliśmy naszych zaprzyjaźnionych ukraińskich partnerów z obwodu charkowskiego, i to w dwojaki sposób. Po pierwsze, ułatwiając im nawiązanie kontaktów na arenie unijnej – z instytucjami brukselskimi i z naszymi regionami partnerskimi. Po drugie, oferując konkretną pomoc, czego zwieńczeniem było grudniowe przekazanie siedmiu nowych ambulansów. Myślę, że nieprzypadkowo na tę uroczystość przyjechał ambasador Ukrainy, a nasz gest był zauważony w tym kraju. Bo został wykonany w momencie, gdy w amerykańskim Kongresie zastanawiali się nad kontynuowaniem wsparcia Kijowa na dużą skalę, w UE też trwała szamotanina w kwestii tej pomocy, a rząd Mateusza Morawieckiego również zaczął wysyłać co najmniej dziwne sygnały w tej sprawie. Drugi obszar współpracy międzynarodowej dotyczył kontaktów z naszymi regionami partnerskimi w Niemczech. Trzeba było ratować te dobre, budowane od 30 lat relacje, bo szkoda było, żeby popsuła je rządowa i sączona w telewizji publicznej antyniemiecka propaganda. Dużo udało się zrobić w rozwoju naszej współpracy z partnerami rumuńskimi oraz chorwackimi, co może być istotne w przyszłości także w kontekście rozwoju sytuacji geopolitycznej.

Chciałbym też podkreślić intensywną współpracę z różnymi partnerami w regionie. Duże nadzieje wiążemy z powstałym w 2023 roku sejmikiem młodzieżowym. Dobre kontakty mamy ze związkami zawodowymi, z wielkopolską policją i wojskiem.

Miniony rok obfitował również w różne jubileusze podległych nam instytucji, a przede wszystkim zapoczątkował świętowanie 25-lecia utworzenia samorządu województwa.

Myślałem, że zacznie pan tę listę AD 2023 od kroków, które doprowadziły do rozpoczęcia budowy nowego Muzeum Powstania Wielkopolskiego.

– No tak, to takie oczywiste… Cieszę się przede wszystkim, że sejmik jasno wskazał, zapisując to w budżecie województwa i WPF, gwarancję sfinansowania tej budowy. To rozwiązuje – niezależnie od dalszych kroków – problem z odpowiedzią na pytanie, czy to muzeum powstanie, czy też nie. Bo nie ukrywam, że kwestie związane z doprowadzeniem ostatecznie do podpisania porozumienia o współfinansowaniu budowy przez ministerstwo były niełatwe.

Ale „klękać na warszawskich dywanach”, o czym mówił pan w „Monitorze” przed rokiem, nie było trzeba?

– Klękać nie zamierzałem, udało się sfinalizować sprawę bez większego uszczerbku w kwestii mojego samopoczucia. Podkreślę jednak, że niedawne podpisanie umowy z wykonawcą budowy było możliwe dzięki gwarancjom zapisanym w budżecie województwa.

Jeśli o budżecie na 2024 rok mowa – jakoś słabo wybrzmiało to, że jest on rekordowy, po raz pierwszy przekraczający 3 miliardy złotych.

– To kwestia przyjętej narracji…

Może nie chce pan przyznać racji szefowi klubu PiS Zbigniewowi Czerwińskiemu, że to dzięki 8 latom rządów Zjednoczonej Prawicy samorząd województwa ma tak duże wpływy budżetowe?

– To czysta propaganda! Przecież to nie rząd nam te dochody wypracowuje, tylko przedsiębiorcy. Z danych, które posiadam, wynika, że rozwój wielkopolskiej gospodarki w 2023 roku był najbardziej dynamiczny w kraju. Nasze firmy mocno stawiają na eksport, potrafiły wypełnić luki, które po pandemii pojawiły się w światowych łańcuchach dostaw. To są prawdziwe powody wzrostu CIT – podatku, którym budżet województwa najbardziej się „karmi”. Przy czym sytuacja mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby rząd Morawieckiego wypłacił nam obiecane prawie 300 mln zł tytułem wyrównania rosnących wpływów podatkowych za rok 2022.

Wychodząc od tegorocznego budżetu – co czeka samorząd województwa w najbliższych kilkunastu miesiącach?

– W największym skrócie: troska o efektywne wydatkowanie środków z nowego, ambitnego programu Fundusze Europejskie dla Wielkopolski oraz realizacja kilkudziesięciu pozycji inwestycyjnych zapisanych w wieloletniej prognozie finansowej. Jeśli o planowanych inwestycjach mowa, myślę, że czeka nas dyskusja nad tym, czy i w jakiej formule PKP PLK będą realizowały program „Kolej+”, do którego jako samorządy mieliśmy dopłacać, a w Wielkopolsce szczególnie dyskusja ta będzie dotyczyła budzącej emocje linii z Konina do Turku.

Chciałbym też powiedzieć o oczekiwanych zmianach systemowych dotyczących samorządów województw. Konieczna jest decentralizacja, z naszego punktu widzenia oznaczająca w pierwszej kolejności przywrócenie nam obszarów zabranych w czasach rządów PiS. Mowa o wojewódzkich funduszach ochrony środowiska, o przywróceniu dialogu w dysponowaniu środkami na rozwój infrastruktury sportowej w regionie…

…o Wodach Polskich?

– Tu akurat jestem zdania, że Wody Polskie straciły 2-3 lata na przejmowanie majątku i organizowanie się, więc nie ma większego sensu odwracanie tego procesu; raczej stawiałbym na usprawnienie instytucji, jaką są Wody Polskie i partnerską z nimi współpracę. Na pewno jednak do samorządów województw muszą wrócić ośrodki doradztwa rolniczego. Centralizacja w tym obszarze jest wyjątkowo niefortunna, bo przecież każdy region jest inny w sferze rolnictwa.

Po załatwieniu najważniejszych spraw warto rozpocząć też dialog na temat tego, jakie jeszcze kwestie mogłyby zostać przekazane do kompetencji samorządu województwa. Wobec trudnej sytuacji międzynarodowej widziałbym też potrzebę lepszego współdziałania różnych instytucji państwa, w tym samorządów, na rzecz poprawy bezpieczeństwa kraju. Chodzi mi o działania o charakterze partnerskim, długofalowym, strategicznym, bez propagandy i kalkulacji bieżących zysków politycznych. Mamy tu jako kraj sporo do nadrobienia, bo przyzwyczailiśmy się do stanu pokoju i spokoju, a świat jest coraz bardziej niebezpieczny.

A czego – oprócz wspomnianego pokoju i spokoju – życzy pan Wielkopolanom na rozpoczęty rok?

– Żebyśmy już nigdy nie musieli obawiać się o demokrację w naszym kraju, o naszą obecność w Unii Europejskiej, o to, że skłócimy się ze wszystkimi sąsiadami i nie tylko, i zostaniemy sami, jak to już bywało w naszej historii. Żebyśmy doświadczali Polski naszych marzeń: silnej społeczeństwem obywatelskim (a potencjał ku temu widzieliśmy we frekwencji wyborczej), patrzącym śmiało ku przyszłości, a nie ciągle oglądającym się wstecz w rozpamiętywaniu krzywd.

Autor: ARTUR BOIŃSKI

BIEŻĄCE WYDANIE

Luty 2024